Forum Psychologiczne
* * * [Jakie są według Ciebie granice prywatności w małżeństwie?] * [Trochę o stresie w pracy] * * *
* [Jak możesz pomóc osobie dotkniętej depresją?] *
Strony: 1
Wątek Zamknięty
New member
chyba mam depresje, wiem o tym ale nie chce mi się już walczyć, patrzę na swoje życie w przeszłość i widzę że to co robiłam, to w co wierzyłam i walczyłam nie poddając się nigdy - nie miało żadnego sensu, przegrałam w życiu wszystko, opuścił mnie ojciec, nie dałam się, dwadzieścia lat byłam z człowiekiem mężem, który dostawał wiele szans, wiele ciepła i dobra, krzywdził mnie w każdy sposób, dwa late temu miałam dość kochanek i zdrad, dość kłamstw, uwolniłam się a tak mi się wydawało, chciałam ratować synów, nauczyć ich że tak nie wolno żyć, że trzeba inaczej, wpajałam wartości moralne, rozwiodłam się aby godnie żyć, i budowałam nasz świat mozolnie od nowa, na przekór wszystkiemu złu, i co? i nagle moje dziecko ukochane zakochuje się, mimo wielkiego mojego zaangażowania i pomoc dla pary nastolatków, nagle okazuje się że nie ma tylu pieniędzy , nie stac mnie na drogie studia, drogie ubrania i następuje dramat, dziecko 17 lat umawia się ze mną w jednym miejscu, tam czekam a w domu metodycznie pakuje się, zabiera rzeczy i pojawia się ten niby znienawidzony ojciec, z rewelacyjnym pr i z wyrokiem za znęcanie się i pomaga nagle synowi, który za kasę sprzedaje duszę, opuściło mnie dziecko w sposób brutalny, nikczemny, na nic starania o godne życie, na nic ciepło i troska przez wiele lat, co tam matka, wiele dobra w życiu uczyniłam i zawsze kamieniem wraca, zawsze.
nie chce mi się już żyć, nie mam dla kogo, i nie piszcie że mam bo ja jestem, ten świat pełen intryg i zdrad nie jest mój, żałuje że sie tu w tym świecie urodziłam, od tygodnia próbuję wstać z łóżka, ale mam podcięte tym razem skutecznie kolana, nie wstaję, nie chudzę do pracy, zamknęłam się w domu, ludzie i znajomi mówią, nie martw się dziecko zmądrzeje i wróci, ale to przeciez nie o to chodzi.... nie o to.... nic już nie będzie takie samo, nie ufam własnemu synowi, który zapomniał o naszym zyciu, o naszych celach życiowych, o tym że jest uczciwość, moralność, honor, nie podniosę sie po tym już, nawet mi się już nie chce. jeszcze chwilę, tydzień temu szczęśliwa byłam rodziną - teraz rodziny już nie ma...
Offline
New member
Wiesz.. nieraz kiedy wydaje się, że wszystko jest już skończone, że życie się zawaliło i nic się już nie da zrobić to znajduje się wyjście. Syn Cie zawiódł, ale Ty masz swoje życie i pomyśl chociaż raz o sobie, właśnie o tym jaka byłaś szczęśliwa i o tym, że jeżeli się teraz poddasz to nigdy już tak nie będzie. A ja wierze, że Ci się uda. Zamykanie się przed całym światem nic nie da, nie uciekaj bo to niczego nigdy nie załatwia. Syn w końcu się pewnie opamięta i zobaczy co zrobił Tobie, a nawet jeśli nie to żyj swoim życiem. Postaraj się żyć przyszłością, tym co możesz zrobić dla innych ludzi, możesz przecież pomagać w jakiś fundacjach albo domach opieki, nie patrz w przeszłość, bo tak się nie da żyć, to co było kiedyś już nigdy nie wróci, nie będzie nigdy dwóch takich samych sytuacji, więc przestań wspominać i zacznij żyć tym co dopiero ma się wydarzyć.
Powiedziałaś synów. Drugi mieszka z Tobą albo utrzymujesz z nim kontakt?
Offline
Administrator
Witam,
W związku z przeniesieniem forum psychologicznego na nowy serwer powyższy wątek zostaje zamknięty. Niestety, z uwagi na regulamin obowiązujący na portalu pun.pl nie mamy możliwości przeniesienia treści. W związku z tym serdecznie dziękujemy za wszystkie zamieszczone przez Państwa wypowiedzi i zapraszamy do kontynuowania wątków pod nowym adresem: www.forumpsychologiczne.org
Pozdrawiam.
Offline
Wątek Zamknięty
Strony: 1