Forum Psychologiczne

Forum Psychologiczne

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie


#1 2009-11-11 16:31:03

emi200

New member

Zarejestrowany: 2009-11-11
Posty: 1
Punktów :   

Czy to depresja czy tylko mi się wydaje?

Witam, mam problem sama ze sobą, 2 lata temu zmarła moja mama, tata umarł gdy miałam 20 lat. Myślałam, że sobie z tym wszystkim poradziłam, że dobrze sobie daje radę. Ale od jakiegoś czasu zauważyłam że bardzo się zmieniłam, nie wiem co do końca jest tego powodem. Straciłam wiarę w siebie, nic mi się nie chce. Uważam że do niczego się nie nadaje, zamknęłam się w sobie, nie chce mi się z nikim rozmawiać bo i tak nikt mnie nie zrozumie. Boję się podejmowania decyzji boję sie wszystkiego, każda zmiana przepełnia mnie strachem. Kiedyś byłam inna wesoła, ambitna wiedziałam czego chce teraz jest mi wszystko jedno. Najchętniej bym się gdzieś zamknęła i z nikim nie spotykała i nic nie robiła. Nie bardzo mam z kim porozmawiać, brakuje mi mamy, mój narzeczony uważa, że przesadzam, że to minie a ja wyolbrzymiam problem. Ostatnio dużo się kłócimy głównie z mojej winy, jestem cały czas rozdrażniona robię awantury o wszytko, nie wiem jak on jeszcze za mną wytrzymuję. Co mi jest? to przejściowe przygnębienie i minie jak tylko trochę sie postaram, czy coś poważniejszego, co ja mam zrobić z tym swoim życiem?, bo nie chce by tak wyglądało, nie chce być taka chce znów być sobą!

Offline

 

#2 2009-11-12 09:18:51

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: Czy to depresja czy tylko mi się wydaje?

To może być depresja - potrzebujesz konsultacji psychologicznej lub psychiatrycznej

Offline

 

#3 2010-02-22 03:20:10

Saturday

New member

Zarejestrowany: 2010-02-22
Posty: 1
Punktów :   

Re: Czy to depresja czy tylko mi się wydaje?

Od jakiegoś czasu podejrzewam u siebie depresję, zaczęłam poszukiwać na przeróżnych forum, żeby przekonać się, czy ktoś ma tak jak ja... I doszłam do wniosku, że chyba nie mam prawa mieć depresji: pochodzę z dobrego domu- żadnych alkoholików w rodzinie, nałogów, rozwodów, śmierci, tragedii itp... a jednak coś jest ze mną nie tak- czuję się nic nie warta, najgorsza, nie mam celu w życiu...czuje że zmierza ono do nikąd... to gdzieś zaczęło się od połowy szkoły średniej, zaczęłam wagarować, gorzej sie uczyć, mieś pesymistyczne nastroje...potem było coraz gorzej...zaczęłam studia licencjackie, pod presją mojej matki, bo podejrzewam, że sama nie zmusiłabym się do tego, chwilami bywało lepiej, jakoś studia przebrnęłąm ,pozostała tylko obrona pracy do której nijak nie umiem się zabrać. Grozi mi powtażanie roku, bo po prostu nie umiem się do tego zabrać, czuję, że i tak nie dam rady, nie potrafię, jestem na to za głupia. Ale nie tylko w tej sferze tak mi się wydaje. Pracę mam marną i za marne grosze, bardzo stresująca, w której wyksztalcenie w ogóle nie jest brane pod uwagę. Wiem, że pracuje ponizej swoich kwalifikacji, ale wydaje mi się, że nie nadaję się do nieczego więcej, nic nie umiem, nie dam rady nauczyć się szybko nic nowego, jestem mało inteligentna, niewiele warta, więc nikt nie będzie mnie chciał zatrudnić. W kontaktach z ludźmi jest źle  zwłaszcza mam trudności z wysławianiem się, nie umiem dobierać słów, umykają mi, przez co mam wrażenie, że zaczynam gadać od rzeczy i lepiej przestać się odzywać. W większym gronie rzadko zabieram głos. A jeśli słuchają mnie więcej niz 3 osoby, to nie mowy, żebym się odezwała. O poważnych związkach też nie ma mowy- kiedy ktoś mi się spodoba od razu jestem pewna, że nie mam szans, jestem za brzydka, za głupia, nudna. Mam wielkie kompleksy na punkcie swojego wygladu, chociaz wiem, że wielu sie podobam, bardzo dbam o siebie, czasem chyba za bardzo...nawet wole się spotykac z osobami, ktore mnie nie interesuja, po to, by je szybko zostawic i chyba w ten sposób dowartościować się, wiem, że to jest okropne... Rodzina ma do mnie wieczne pretensje, że niewiele pomagam, a ja chociaż bardzo bym chciała, ale nie mam sily, motywacji, najchętniej położyłabym się do łożka i spała non stop, albo siedziala przed komputerem... zmuszam sie do wszystkiego, czuje się wrogiem we własnym domu, ciężarem dla wszystkich, chce z niego uciec, robiąc przysługę wszystkim,ale nie mam jak, nie jestem w stanie się sama utrzymać i wciaż czuje sie jak na czyjejs lasce....
Czuję, że to cos poważnego, ale boję się iśc do lekarza, bo to dla mnie jak pzyznanie sie do porażki, że jestem słaba psychicznie...Poza tym nie wiem, czy będe umiała opowiedziec to lekarzowi- wszystko mi umyka z głowy, zapominam, słowa mi uciekają, nie umiem się wysłowić. Kiedys nie byłąm taka i nie chcę juz być.... jak ostatnio nieśmiało powiedziałam rodzicom, że chyba mam depresję, to wyszło na to, że żadna depresja tylko jestem śmierdzącym leniem, którego wszyscy już mają dość;((
Dodam, że nie mam myśli samobójczych, gdzieś tam tli się we mnie nadzeja, chciałabym sobei pomóc.
Ale pogrążam się. Czasem myślę, że już za późno, i tak nie ndarobię straconego czasu. Wszystko mnie omija i to z własnej winy. Zawalam wszystko za co się wezmę.
Czy to jest cos poważniejszego są jakies sposoby żeby ten stan samemu poprawic, czy psycholog jest koniecznośćia w moim przypadku?

Offline

 

#4 2010-02-22 07:06:14

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: Czy to depresja czy tylko mi się wydaje?

Są osoby, które mają skłonność do depresji, popadają w nią, nawet jeśli w ich życiu nie wydarzyło się nic traumatycznego.

Moim zdaniem, w Twojej sytuacji, powinna pomóc wizyta u psychiatry i podanie leków. Wzięcie leków oznacza, że w ciagu dwóch - trzech tygodni sytuacja powinna się poprawić, jeśli oczywiście potwierdzi się problem depresji.

Offline

 

#5 2010-04-21 11:18:51

beznadzieja

New member

Zarejestrowany: 2010-04-21
Posty: 1
Punktów :   

Re: Czy to depresja czy tylko mi się wydaje?

Witam Was wszystkich ,chcialabym porozmawiac ,ale znow nie wiem czy chce,chcialam isc do lekarza,ale co dalej ?,wiem ,ze on mi rowniez nie pomoze,dla mnie juz nie ma ratunku,tylko najgorsz jest to ze jak łykam tabletki było ich juz nawet 120 sztuk różnych to niestety wszystko zwróciłam próbowałam sie powiesic to na koniec urwał sie sznurek (chyba za słaby był),moze od poczatku(choc nieiwiem czy ktos to wogóle przeczyta)zycie w dorosłośc zaczelam bardzo szybko majac zaledwie 18 lat,wyprowadzilam sie z domu do (teraz juz były)meza,syn urodzil sie bardzo piekny ,ale mój maz niestety nie wytrzymal presji i po 4 miesiacach juz lezal w sadzie pozew o rozwod,maz uwielbiał i do dzisiaj uwielbia zmieniac kobiety ale to mnie juz nie interesuje,potem syn rozwijal sie super,a ja poznalam wspanialego mezczyzne,bylo cudownie po 6 miesiacach doszlismy do wniosku ,z chcemy sie zwiazac na stałe pomyslcie jest poczatek sierpnia suknia wisi w szafie czeka na 23 sierpien ,ale nie zostaje nigdy założona dzien przed zmarł udusił sie ja byłam w pracy ,a On chorował na astme i karetka nie zdazyla przyjechac,na domiar złego po 2 dniach okazało sie ,ze nosze pod sercem nasze wspolne dzieciatko,niestety i to mi Bog odebrał,lekarze powiedzieli ,ze to stres itd,potem było juz tylko gorzej i gorzej,przestalam wychodzic z domu zwolnilam sie z pracy nie myslalam o moim wspanialym synku który mial dopiero poltorej roczku,mama zabierala i przyprowadzala go do domu codziennie,bala sie ze ze moge poprzezpatrzenie w sufit cos zrobic małemu,kontaktowala mnie z lekarzami ,ale ja nie chcialam i tak tkwilam ,az do czasu kiedy poznalam kolejnego meza,byl duzo starszy i wydawalo sie madrzejszy ,ale tylko sie wydawalo,po roku wzielam slub,ale nie kochalam meza,przepraszam a le taka jest prawda ja szukałam mojego zmarłego idealu,po okolo 2 latach po slubie zaszlam w ciaze,i dopiero teraz dotknelo mnie pieklo,kiedy bylam w 3 miesiacu ciazy moj spokojny (rowniez juz byly)maz przerodził sie w damskiego boksera,bił gdzie i jak i czym popadnie za byle co dosłownie,nie pisze tu o szczegółach bo musiałabym pisac kolejne 5 kartek,kiedy byłam w 7 m-cu ciazy trafilam poraz kolejny pobita do szpitala,bylam na podczymaniu ciazy,kiedy mama powiedziala ze cos dzieje sie z synka oczkiem,wyszlam pobita i obolała ze szpitala na wlasne rzadanie i pojechalam z dzieckiem (wowczas synus mial 4 lata i 10 miesiecy) do okulisty tam po badaniach okazało sie ,ze syn ma bardzo rzadkiego i złoścliwgo nowotwora stracił wzrok w oczku,wszczepiono mu zapalenie watroby typ C(to marskosc watroby),potem szpital synusia, niewiem czy od Boga czy po to bym nie załamała sie juz do konca ale nie pozwololi mu odejsc (dzisiaj ma juz 14 lat) potem urodziła sie moja córeczke,niestety z niedowładem lewej strony po "obdukcji" lekarz stwierdzil ze to wina tego iz byly maz mnie nagminnie bił,tak złozyłam doniesienie do prokuratury maz za znecanie dostał poltora roku w zawieszeniu na 3 lata.Córka była rehabilitowana przez 2 lata ale doszła do siebie i wyrosła z niej piekna młoda dama w tym roku idzie do komuni,Wracalam i odchodzilam od meza tyrana gdyz nie mialam dokad pojsc,mamie ciagle mowilam ze jest "ok",i pudrowałam coraz to nowsze since.W koncu odeszłam po tym jak moja córeczka została uderzona przez bylego meza,powiedzialam ze ja zniose bicie i upokorzenia ,ale moje dzieci nie sa przedmiotami ,które mozna rzucac.I tak sobie jezdzilam od szpitala do domu synus byl ciagle w trakcie chemioterapii.Przez kilka miesiecy mialam spokój potem musialam sie wyprowadzic z mojego rodzimego miasta,zamieszkalam w nowym ,gdzie mieszkam do dzisiaj,poznalam kolejnego mezczyzne,wyszlam za maz juz 8 lat temu,tak w tej kwesti jestem szczesliwa,ale cóz nic nie moze wiecznie trwac,poznalismy wspaniałych przyjaciół,moja kochana siostrzyczka(tak mówiełam na moja przyjaciółke) ......ale -moze od poczatku. chodzilismy na spacery z psami,poroniłysmy w jednym czasie ,potem szczesliwie zaszłysmy w ciaze,równiez o jednym czasie,ja urodziłam w syczniu Ona zaraz za mna,urodzilysmy  2 chłopczyków,Jej był zdrowy ,moj z powazna wada serduszka,moj 3 synus ma skonczone 3 latka Jej juz nie zyje---Ona juz nie zyje,popełniła samobójstwo skaczac z okna z 9 pietra trzymajac swoje dziecko w ramionach,i znow sie załamałam, nie chcialam karmic dziecka piersia,chcialam umrzec 2 razy próbowałam i nic to nie dało,maz robił i robi wszystko ,bym nie trafiła do szpitala,ale widze ze juz i on nie ma siły,powtarza ze musze zyc dla dzieci dla niego ,wszyscy mnie kochaja a ja mam tej milosci juz dosc i ich mam dosc,rano wstaje zmeczona  w nocy nie moge spac,wstrzynam specjalnie awantury,zeby sie tylko z mezem pokłócic byle sie do mnie nie odzywał,z dziecmi trace kontakt,ale jakos sie tym nie przejmuje,zyc mi sie nie chce,złoszcze sie gdy ktos mi zabrania patrzyc w sufit,gdy ktos sie do mnie odzywa.W moim zyciu jeszcze wiele rzeczy sie wydarzyło ,ale juz nawet tu mi sie nie chce pisac....Juz naprawde jestem zmeczona tym pisaniem duzo mnie to kosztowało,ale ide sie juz polozyc.Dziekuje wytrwałym w czytaniu do konca

Offline

 

#6 2010-04-21 14:55:48

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: Czy to depresja czy tylko mi się wydaje?

Rozumiem, że jesteś już zmęczona, w depresji. Jednak przy tak wielu traumatycznych sytuacjach w życiu miałaś siłę, żeby po upadkach podnosić się i iść dalej. Wykorzystaj tę siłę jeszcze raz i zacznij się leczyć. Idź do psychiatry po antydepresanty i na terapię do psychoterapeuty.

Po tylu wydarzeniach jesteś w depresji, ale to choroba, która można leczyć, a co najważniejsze wyleczyć. Tak jak potrafisz walczyć o dzieci, zawalcz o siebie.

Offline

 

#7 2011-10-10 18:18:27

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: Czy to depresja czy tylko mi się wydaje?

Witam,

W związku z przeniesieniem forum psychologicznego na nowy serwer powyższy wątek zostaje zamknięty. Niestety, z uwagi na regulamin obowiązujący na portalu pun.pl nie mamy możliwości przeniesienia treści. W związku z tym serdecznie dziękujemy za wszystkie zamieszczone przez Państwa wypowiedzi i zapraszamy do kontynuowania wątków pod nowym adresem: www.forumpsychologiczne.org

Pozdrawiam.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
okna pcv standy reklamowe sprzedaż monet salony kosmetyczne kraków zmywarka Indesit