Forum Psychologiczne

Forum Psychologiczne

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie


#1 2009-05-26 17:03:15

trzydziestka

New member

Zarejestrowany: 2009-05-26
Posty: 1
Punktów :   

Czy to malżeństwo ma jeszcze sens???

Jesteśmy po ślubie 10 lat, mamy dwójkę dzieci. Nasze małżeństwo nigdy nie było małżeństwem idealnym. Często dochodziło między nami do kłótni, nigdy nie potrafiliśmy ze sobą szczerze rozmawiać. Nie ma między nami tego co powinno być pomiędzy dwojgiem ludzi czyli: mnóstwa radości z bycia razem, tego by być po prostu ze sobą szczęśliwi, świetnie się dogadują, okazują sobie nawzajem troskę, szacunek, uczucia pełne ciepła i miłości. Za to jest chyba tylko przyzwyczajenie do siebie na wzajem i wygoda, wygoda bycia razem,może strach przed samotnością. A może tylko dla "dobra dzieci" choć nie wiem czy to jest dla nich dobre. W tym związku to ja w 90% robię wszystko, zajmuję się wszystkim:dom, dzieci, podejmowanie wszystkich ważnych i mniej ważnych decyzji. Nie mam wsparcia męża w życiu codziennym, mimo ze jesteśmy razem czuję się bardzo samotna. Mąż po przyjściu z pracy zjada podany obiadek i zasiada przed tv lub komputerem i nie obchodzi go co dzieje się w domu. Nie czuję sie doceniona jako kobieta ani jako żona. Czuję sie przez to pusta i wypalona w środku. Mimo moich trzydziestu lat czuję sie tak jakbyśmy mieli po sześćdziesiąt lat, nic się nie dzieje w naszym życiu, jedyna rozrywka wieczorem to tv. Próbowałam nie raz szczerze porozmawiać z mężem o naszym związku, ale zawsze wygląda to tak ze ja mówię, mówię a mój mązem nie odezwie się nawet jednym słowem, nawet pół słowem. Wtedy mam wrażenie że mówię do ścian i że jego już ja i to wszystko nie obchodzę. łącznie z dziećmi z którymi nie ma dobrego kontaktu, bo bardzo ale to bardzo rzadko kiedy poświęca im czas, nie bawi się z nimi   nie rozmawia z nimi, jedyne co potrafi do nich powiedzieć to nakrzyczeć jak jemu przeszkadzają w oglądaniu tv czy w czymś innym. |Szkoda mi jest dzieci, bo nie słyszą od własnego ojca ciepłych słów ani wyrazów miłości od niego nie otrzymują. Widzę, że dzieci tez podchodzą do niego już z dystansem z rezerwą, starsza córka praktycznie nie odzywa się do niego, chyba że ja każe jej cos powiedzieć, zawołać a syn ktory jest w przedszkolu nie uznaje ojca jako jedną z najważniejszych osób, jak ma namalowac rodziców to maluję tylko mnie, nawet próbach namawiania go żeby namalował tatusia to tatuś będzie się cieszył on stanowczo mówi nie! Nie wiem co dalej robić, jestem na zakręcie. Czuję sie nieszczęsliwa w tym związku i niespełniona i dodatkowo stłamszczona. Czuję że muszę coś zrobić, bo dłużej nie dam rady tak żyć. Straciłam chęć do życia, radość z życia, nic mnie nie cieszy, nic nie chce mi się robić. Czy tak wiele oczekuję od życia, od związku, czyż nie mam prawa do bycia kochana i szczęśliwą?

Offline

 

#2 2009-07-12 17:35:46

arewna

New member

Zarejestrowany: 2009-07-12
Posty: 2
Punktów :   

Re: Czy to malżeństwo ma jeszcze sens???

Wiesz czuję się jakbym czytała skrót mojego życia małżeńskiego.Mam dokładnie takie same myśli o sobie i o tym wszystkim z tym ,że mój jest  w dodatku niezaradny plus wtrącająca się teściowa .Ale wiesz mam taki plan ,że wrócę do mamusi i zacznę żyć na maxa...Znajdę swoja miłość życia wybudujemy mały biały domek z ogródkiem,bo przecież po świecie chodzi masa moich drugich  połówek bez wtrącających się teściowych he he ale popłynęłam..Tak na poważnie łączę się z Tobą w cierpieniu i jak znajdziesz jakieś rozwiązanie to daj znać.Nie rozumiem dlaczego tak się dzieje między kobietą a mężczyzną...Czasem chciałabym zniknąć od tej porażki....

Offline

 

#3 2009-08-19 17:49:51

piotr_32

New member

Zarejestrowany: 2009-08-15
Posty: 6
Punktów :   

Re: Czy to malżeństwo ma jeszcze sens???

Troche z innego (meskiego) punktu widzenia, powiem Ci, ze mam troche podobne odczucia po niecalym roku malzenstwa, tylko jakby odbite w zwierciadle - moja zona wspaniale zajmuje sie wszystkimi sprawami domowymi. Czesc tych obowiazkow dzielimy miedzy siebie, a czesc (chyba wieksza) ona bierze na siebie, m.in. dlatego, ze jest w domu wczesniej ode mnie. Nie wykrecam sie natomiast od pomagania jej. Mimo to, czuje sie faktycznie wypalony, zniechecony, poniewaz jestesmy jakby w zamknietym ukladzie bez perspektyw zmian, planow, wspolnych dazen czy pasji. Poniewaz mieszkamy u tesciowej (mimo, ze mamy mieszkanie, ale zona nie chce tam mieszkac) ona jakby nie przelaczyla sie z trybu corki na tryb zony. Zachowuje wszystkie rzeczy, ktora miala przed slubem i w zasadzie na tym koniec - bardzo slabe zycie towarzyskie (choc nie mamy jeszcze dzieci), brak pomyslow na wspolne spedzanie czasu (prawie zawsze ja wymyslam co robic wieczorem czy w weekend), brak... jakiejs pasji po prostu - czy to wspolnej czy to osobnej. Jest to troche przybijajace. Do tego jeszcze ciezko rozmawia sie nam o naszych problemach - zawsze to ja podnosze rozmowe (wiec juz na wejsciu jestem tym zlym), mam wrazenie, ze tylko mi zalezy na atakowaniu problemow. Zona zwykle na takie tematy reaguje bardzo wybuchowo, rozmowa konczy sie zepsuta atmosfera na dzien, dwa lub tydzien. Odczuwam to jako straszne ograniczenie - tak w skrocie: dom + praca + tv = szczescie, nic wiecej nie trzeba wymyslac, do niczego dazyc, a problemy miedzy nami to tylko moje szukanie dziury w calym.

Piotr

Offline

 

#4 2009-09-16 22:40:24

Beata

New member

Zarejestrowany: 2009-08-30
Posty: 9
Punktów :   

Re: Czy to malżeństwo ma jeszcze sens???

Oj dziewczyny, łączę sie z wami w bólu... Po 11 latach małżeństwa, wielu wspólnych przeżyć (wredna teściowa, zaborcza matka) zdałam sobie sprawę, że przez te wszystkie lata nie miałam wsparcia męża. Ciągle słyszałam, że lubię się zamartwiać, nie doceniam tego co mam i co mi w ogóle chodzi.... Gdy tłumaczyłam, że przynajmniej by przytulił.... Ciągłe fochy męża, ciągłe obarczanie mnie za wszystko co nie wychodzi....
Teraz mąż mieszka w Anglii. Chce nas ściągnąć do siebie. Póki co nie warunków: ani mieszkania i praca płatna tak sobie. Dziecko nie może zmieniać co chwile szkoły, więc wymagam (tak, już teraz zwyczajnie wymagam) zapewnienia mieszkania. Czy to tak wiele? Jednak mąż się uparł. Chce mi się płakać. Coraz częściej myśle o rozwodzie....

Offline

 

#5 2009-11-12 18:49:45

trauma

New member

Zarejestrowany: 2009-11-11
Posty: 2
Punktów :   

Re: Czy to malżeństwo ma jeszcze sens???

Trzydziestka, czytam Cie i mam wrażenie ze czytam o sobie. ale ja nie mam dzieci. teoretycznie latwiej moge odejsc... poznalam kogos. fajnego dojrzalego faceta. daje mi wszystko to czego nie otrzymuje od meza. emocjonalnosc bez ktorej chyba nie potrafie zyc. ale ciagle sie waham. rozsadek walczy z sercem. takie to wszystko pogmatwane, trudne i ...

Offline

 

#6 2011-10-09 20:44:59

Monika Dreger psycholog

Administrator

Zarejestrowany: 2007-01-29
Posty: 2025
Punktów :   

Re: Czy to malżeństwo ma jeszcze sens???

Witam,

W związku z przeniesieniem forum psychologicznego na nowy serwer powyższy wątek zostaje zamknięty. Niestety, z uwagi na regulamin obowiązujący na portalu pun.pl nie mamy możliwości przeniesienia treści. W związku z tym serdecznie dziękujemy za wszystkie zamieszczone przez Państwa wypowiedzi i zapraszamy do kontynuowania wątków pod nowym adresem: www.forumpsychologiczne.org

Pozdrawiam.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
listwy przypodłogowe ładna cera sprzedaż monet negatoskopy zmywarka Indesit