Forum Psychologiczne
* * * [Jakie są według Ciebie granice prywatności w małżeństwie?] * [Trochę o stresie w pracy] * * *
* [Jak możesz pomóc osobie dotkniętej depresją?] *
Postaram się opisać mój problem możliwie obiektywnie.
Jesteśmy małzeństwem 24 lata i od 10 lat z kazdym rokiem jest gorzej.Moja żona czuje się nieszczęsliwa i niekochana.Zona nie pracuje zawodowo,ma dużo wolnego czasu/dzieci dorosłe/zadnych problemów finansowych ani materialnych.Ja zaraz po pracy jestem w domu,właściwie cały wolny czas jeśteśmy razem.Wspólnie wyjezdzamy na weekendy,chodzimy do restauracji,nakoncerty,co najmniej 2razy w rokujesteśmy na wakacjach zagranicznych .Jednak coraz więcej dni to są tzw.ciche dni bo moją żonę potrafi wyprowadzić z równowagi byle drobnostka np.ze zwrócilem sie do niej bezosobowo,albo ze nie patrzyłem na nią gdy do niej mówiłem,albo ze nie podałem jej pierwszej ręki przekazując znak pokoju w kościele itd.Najgorsze ze po czymś takim ona nie odzywa sie do mnie 2-3 tygodnie.Po takich kłótniach to zawsze ja próbuje rozmawiać ale jej odpowiedz jest jedna ze ona juz wszystko powiedziała i ja się mam zmienić.Próbowaem wszystkiego,czytałem ksiązki aby zrozumieć kobiety,kupuje jej kwiaty,prezenty bez okazji,całuje,przytulam,głaskam/bez podtekstu erotycznego/ona czasem to odwzajemni al od paru lat sama z siebie nie przytuliła się do mnie czy pocałowała mnie.Wymaga od mnie abym gdy wrócę z pracy ciągle jej opowiadał i z tym jak to facet mam problem bo moja praca jest nudna i monotonna i nic ciekawego się nie dzieje.Gdy jej mówie o problemach zawodowych to odpowiada ze jej chcę zepsuć humor.Podobno większości kobiet wystarcza jak facet je słucha,potakuje,potwierdza,moja żona chce zebym to ja ciągle" nawijał"Proponowałem jej wizyte w poradni małżeńskiej,ale uwaza ze to niepotrzebne.Ja ją kocham ale dalej nie potrafię już tak żyć i postanowiłem się wyprowadzić,jak myślicie czy to co pomoże proszę o opinie z góry dziękuję
Offline
mojslaw, poradnia małżeńskiej- zdecydowanie nie.
W następnym poście podam szczegółową radę.
A teraz coś na szybko -To doradziłem znajomemu i okazało się pomocne.
Nie był w tak długim związku, nie mniej jednak okazało się skuteczne.
1. Idź do fryzjera - wybierz jakiś lepszy salon i niech zaproponują Ci coś eleganckiego. Powiedz, że idziesz na randkę i będziesz w garniturze.
2. Kup sobie dobre perfumy. Polecam: Dolce & Gabbana Pour Homme, Armani Acqua di Gio i Hugo Boss.
3. Piątek po pracy idziesz do fryzjera, wracasz do domu bierzesz prysznic, golisz się i zakładasz na siebie jakąś ładną koszulę,
garnitur ale bez krawata, skrop się perfumami
[wskazówka: odczekaj od 40min do 2h po kąpieli zanim się psikniesz perfumami; inaczej szybko wyparują]
Pamiętaj: kolor paska ma być taki sam jak butów.
Strój taki jakbyś szedł na randkę. Jeśli masz problem z doborem koszuli, to podejdź do sklepu i podpytaj ekspedientki.
Chętnie doradzą. Nie wiem jak wyglądasz, więc trudno mi powiedzieć jaki kolor będzie odpowiedni.
4. Koło godziny 19-tej wychodzisz z domu. WAŻNE: mówisz, że masz ważne spotkanie. NIC WIĘCEJ!!! Bądź zrelaksowany i uśmiechnięty.
Nie mów gdzie idziesz i z kim się spotykasz.
I tę noc spędzasz poza domem. Możesz nawet iść do kolegi pić piwo. Tylko, żeby to był jakiś dobry znajomy, którego Twoja żona nie zna i który się nie wygada.
Na ranem wracasz do domu z wielkim uśmiechem i mówisz tylko, że spotkanie się przedłużyło.
Ostatnio edytowany przez Beechman (2011-04-29 11:48:10)
Offline
Ludzie chcę tego, czego nie mają lub nie mogą mieć.
Strach przed utratą czegoś jest też dobrym powodem do działania.
Teraz już rozumiesz po co ta cała fasada z pseudo randką.
Z twojego wpisu wnioskuję, że z powodu rutyny i ciągłego przebywania ze sobą znikła ta iskra.
Czas rozpalić na nowo ognisko.
1. "moja praca jest nudna i monotonna i nic ciekawego się nie dzieje.Gdy jej mówie o problemach zawodowych to odpowiada ze jej chcę zepsuć humor."
Rozwiązanie - przestań mówić o tym i o innych nieciekawych rzeczach.
Postaraj się powiedzieć jakąś anegdotę, zabawną historię.
Nic takiego Cie się nie przytrafia?
Masz szczęście - jest internet. tam znajdziesz wszystko.
2. Nie możesz robić w kółko tych samych rzeczy/czynności i oczekiwać innych rezultatów.
Zmień swoje przyzwyczajenia/rutyne/nawyki.
Zapisz się na siłownie/yoge/pilates/ sztuki walki.
Nawet nie chodzi o to, żeby dobrze wyglądać, tylko o lepsze samopoczucie.
Plus będziesz mieć więcej energii i pewności siebie.
I zyskasz na gibkości/giętkości.
Wyciągnij żonę na kurs tańca.
Lub lepiej - sam się zapisz i jak już opanujesz kilka kroków i nauczysz się PROWADZIĆ
(chcę podkreślić, że jest duża różnica pomiędzy znajomością kroków, a prowadzeniem partnerki)
wtedy zaproś żonę i powiedz, że to jest niespodzianka. I wtedy zabierz ją na kurs tańca.
Zadbaj o siebie!!! Zrób coś dla siebie!!!
Tylko jak coś robisz dla siebie, rób to faktycznie dla siebie.
Nie rób tego dla audiencji/widowni/reakcji.
Nie będziesz szczęśliwy z drugą osobą jeśli sam nie będziesz szczęśliwym.
Szorstki komentarz: z Twojego postu wynika, że Twoja żona się dusi w tym związku - nie dajesz jej odetchnąć.
Daj jej trochę przestrzeni, niech sama do Ciebie przyjdzie.
Znajdź sobie hobby, zainteresowania. Najlepiej takie, które zmuszają Cie do wyjścia z domu.
Dla kobiet nie ma nic bardziej sexy niż facet, który ma pasję, coś czym się naprawdę interesuje, pasjonuje.
Pamiętaj: entuzjazm jest zaraźliwy!!!
Jak już to opanujesz, to polecam fajny film/kurs dvd:
"Penny Flames Expert Guide To Rough Sex"
Przyszedł mi do głowy inny pomysł. Wykup np.-2 tyg. wczasy/pobyt w miejscu,
które zawsze chciałeś odwiedzić. Pojedź tam sam.
Myślę, że czas spędzony w miłej atmosferze pozwoli Ci nabrać perspektywy na całą Twoją sytuację.
Pod warunkiem, że pojedziesz tam się bawić I rozerwać, a nie zamartwiać.
Odpocznij, odetchnij chwilę, a odpowiedź sama do Ciebie przyjdzie.
Ostatnio edytowany przez Beechman (2011-04-29 15:09:00)
Offline
Witam,
Czy nie zastanawiałeś się nad problemem z innej strony?Może problem tkwi w trybie życia żony a nie w tobie? Zafundowałeś kobiecinie złotą kletkę, kupiłeś wszystkie potrzebne rzeczy i jest ok. Broń Boże nie traktuj tego jako wyrzutu. Nie chcę powiedzieć, że coś zrobiłeś źle ale to, że ona może się dusi? Na boga co można robić w domu całymi dniami, nawet jeśli jest luksusowy? Mój mąż tez zafundował mi dostatnie życie i po urodzeniu córki siedziałam w domu trzy lata. Na głowę można dostać wierzcie mi, wszystko traci wartość nawet pieniądze bo na diabla je wydawać? Ubrać się można na wyjście od czasu do czasu bo przecież w domu w kiecce od Chanella latała nie będę...Po jakimś czasie człowiek zaczyna mieć pretensje do wszystkiego o wszystko, no a mąż idzie na pierwszy ogień bo jest pod ręką. Przeczytałam książkę"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" i zrozumiałam, że nie mam własnego życia. Żyję życiem męża.( On akurat ma ciekawą pracę, dużo podróżuje i często mi o pracy opowiada. ) Wzięłam się za siebie, i stwierdziłam, że czas zacząć żyć własnym życiem i skoro mąż dobrze zarabia, mam cholerna szansę zrealizować swoje marzenia. Robić to co lubię a nie to co muszę. Mąż załatwił mi pracę (zarabiam grosze ale co rano wychodzę do innych ludzi) poszłam na studia dziennikarskie w wieku 40 lat, bo zawsze o tym marzyłam i teraz jest mi dobrze. Kłopoty małżeńskie minęły jak ręką odjął. Może podrzuć żonie tą książkę? Może ona po prostu wpadła w rutynę życia, i nie ma to nic wspólnego z tobą? Nie jestem psychologiem i może rada nie słuszna, ale jak czytałam Twój post to czułam się jak by ktoś opisał moja sytuację, mąż dal mi wszystko i nie potrafił zrozumieć, że nie jestem szczęśliwa. Wcale mu się nie dziwię, ale kasa to nie wszystko szczególnie jak się ja ma i przestaje być wyjątkowa, przyzwyczajasz się do tego, że ją masz. Przeczytanie książki nawet jeśli nie pomoże, raczej nie zaszkodzi. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie i Twoja żonę! Wszystkiego dobrego
Offline
Administrator
Witam,
W związku z przeniesieniem forum psychologicznego na nowy serwer powyższy wątek zostaje zamknięty. Niestety, z uwagi na regulamin obowiązujący na portalu pun.pl nie mamy możliwości przeniesienia treści. W związku z tym serdecznie dziękujemy za wszystkie zamieszczone przez Państwa wypowiedzi i zapraszamy do kontynuowania wątków pod nowym adresem: www.forumpsychologiczne.org
Pozdrawiam
Offline