Forum Psychologiczne
* * * [Jakie są według Ciebie granice prywatności w małżeństwie?] * [Trochę o stresie w pracy] * * *
* [Jak możesz pomóc osobie dotkniętej depresją?] *
Jestem ostatnio w trudnej sytuacji życiowej. Trudnej, bo nie do końca zrozumiałej dla mnie i powodującej smutek. Mam obecnie 24 lata. Mając 19 poznałam mężczyznę mojego życia. Byliśmy ze sobą szczęśliwi, wiele przeszliśmy i dobrego i złego, ale wszystkie sytuacje nas wzmacniały i sprawiały, że nie było dla nas rzeczy niemożliwych... Niestety po niespełna 5 latach doszło do tak wielu nieporozumień i niepotrzebnych wybuchów emocji, że rozstaliśmy się. Każde z nas poszło teoretycznie w swoją stronę... Po niespełna 3 miesiącach od rozstania związałam się z kimś. Nie planowałam tego, do końca nie byłam pewna czy chciałam. Czułam się samotna i skrzywdzona przez poprzedniego partnera, w którym coś pękło, coś wygasło.. A przynajmniej tak mówił. Związek, w który wkroczyłam okazał się kompletną klapą... Nowy chłopak nie spełnia moich oczekiwań. Nie daje mi poczucia bezpieczeństwa. Jest za bardzo pewny swego, tak jakbym była jego własnością. Nadal kocham mojego byłego chłopaka. Minęły 4 miesiące od rozstania a ja nie mogę przestać o nim myśleć. Kocham go całym sercem, na nasz związek patrzę z wielkim żalem, że można było jeszcze wiele uratować i starać się... Niestety nie mam odwagi porozmawiać z nim o tym. Mój były uważa, że możemy nadal utrzymywać kontakt, rozmawiać, spotykać się ze wszystkimi znajomymi... Jednak ja nie mogę oszukiwać siebie, że traktuję go wyłącznie jako kolegę. Decyzję o zerwaniu z obecnym chłopakiem- pomyłką- już podjęłam czekam tylko na rozwiązanie kilku sytuacji, żeby móc to zrobić.
Do was pytanie, czy też przeżywaliście podobne rozterki?
Czy stara miłość rzeczywiście nie rdzewieje?
Czy czasem są szanse na to żeby odbudować, to co przez głupotę i "muchy w nosie" stracono?
Offline
Witaj.
Byłam w takiej sytuacji jak Ty.Byliśmy ze soba prawie sześc lat.Na róznych etapach ...najpierw zauroczenie,potem fascynacja soba i w końcu miłość.Nigdy wcześniej ani tez później nie kochałam tak mocno.Az któregoś dnia pod wpływem kogos innego rozstalismy się.Tym kims byl mój obecny mąż.Wszedł w nasze zycie omotał mnie,dzis nie wiem jak mogłam sie tak dać oszukać.do czasu slubu kamuflował sie a potem zaczął się koszmar w którym tkwię do dziś.Czy gdybym mogła cofnac czas postapiłabym inaczej? TAK.Dziewczyno jesli go kochasz i on kocha Ciebie zrób wszystko co mozliwe zebyście byli razem.Bo zycie bez miłości to sterta śmieci. Tkwienie w innych toksycznych zwiazkach prowadzi do depresji.Walcz o niego!!!
MIŁOŚĆ JEST TRESCIĄ NASZEGO ŻYCIA.JEŚLI SIĘ JEJ WYRZEKNIEMY UMRZEMY Z GŁODU POD DRZEWEM ŻYCIA NIE MAJĄC ŚMIAŁOŚCI BY ZERWAĆ JEGO OWOCE.
Offline
Dziękuję za odp.!
Niestety ja nie wiem czy moja dawna, choć wcale nie taka dawna miłość, chce ze mną być. Raczej w to wątpię... Wiem, że do końca będzie miał do mnie jakąś słabość...ale czy tak naprawdę będzie chciał drugi raz zaangażować się w związek ze mną. Najchętniej spytałabym się wprost ale... nie potrafię...boję się odrzucenia od człowieka, który zna mnie na wylot, który umie z każdej mojej miny wyczytać wszystko, czasem myślał za mnie...po prostu za dobrze się znamy.
Kocham go... gdybym mogła cofnąć czas walczyłabym o związek.. ale sama nie wiem z kim... chyba tylko z samą sobą, żeby wreszcie przestać go kochać i myśleć o nim...
Ostatnio edytowany przez koralina (2009-10-27 16:54:53)
Offline
Jeśli nie zapytasz go wprost nie bedziesz wiedziała co robic dalej.Całe zycie bedziesz rozpamietywac co by bylo gdyby.a tak masz jeszcze czas zeby zareagowac naprawic to wszystko.Wiesz ja nie zapytalam go wtedy.Tak jak Ty teraz bałam się chociaz wiedzialam ze mnie kocha balam sie zawalczyc po prostu.Siedem lat zastanawialam sie czemu wtedy go nie spytalam.I po siedmiu latach jakims cudem udalo mi sie z nim zlapac kontakt i wtedy powiedzialam sobie ze musze zapytac.I wiesz co mi napisał?(przeniósł sie do londynu).Ze nie jestem mu obojetna nadal i wie ze nigdy nie bede.Ze mimo że jest ze swoja żoną(bo mamy juz swoje rodziny)mysli o mnie i nadal pamieta to wszystko co miedzy nami było.Wiesz ze prawie serce mi wtedy rozerwalo.wiesz jaka bylam szczesliwa.Minelo juz tyle czasu a ja nadal czytam czasem ten mail od niego.Jednoczesnie wtedy wlasnie zdalam sobie sprawe ze mialam na wyciagniecie reki go bardzo dlugo(bo dlugo po naszym rozstaniu nikogo nie mial)i nic nie zrobilam.To byl moj najgorszy blad w zyciu.ja wiem ze on kocha mnie on wie ze ja jego ale teraz to juz nie ma znaczenia bo dzieli nas tysiace kilometrow no i rodziny.Nie pozwól aby i Tobie to sie przytrafiło.Lepiej wiedziec i żałowac niz żałować że sie nie wiedziało.
Ostatnio edytowany przez Tolka (2009-10-28 12:06:58)
Offline
Dziękuję Tolu za odpowiedź! Nawet nie wiesz, jak dobrze móc opowiedzieć to komuś, kto rozumie i był w podobnej sytuacji!! Jest mi z tym ciężko... Codziennie budzę się z myślą, że straciłam mężczyznę mojego życia, z którym chciałabym założyć rodzinę! Może wyjaśnię wszystko:
Mój były chłopak ma pasję, która pochłania go bez reszty, wiąże się z licznymi wyjazdami, sprawami organizacyjnymi - ogólnie poświęcał się temu bez reszty. Na początku wspierałam go we wszystkim, byłam wierną fanką wszystkich działań, chciałam żeby rozwijał się w upragnionym kierunku. Z czasem pochłonęło go to tak bardzo, że już o niczym innym ze mną nie rozmawiał- było to oczywiste, szczególnie, że zaczynał odnosić pierwsze sukcesy. Reasumując nasze drogi trochę rozeszły się. Niestety w tym całym zerwaniu jest moja wina... Wszystko postawiłam na ostrzu noża, nie chciałam rozmawiać, nie chciałam poczekać... zerwałam... Cały czas czuję się jak osoba porzucona... Powodem mojego zerwania było jego wahanie uczuciowe- nie wiedział co do mnie czuje, czuł, że coś się w nim wypaliło- szczególnie, że w głowie miał tylko swoją pasję... Nie dałam mu czasu, żeby wszystko przemyślał... Śpieszyłam się nie wiem gdzie i po co... A teraz minęło prawie 5 miesięcy a ja śnię o nim i czuję ulgę na samą myśl, że mogłabym z nim być... Jak mam się go zapytać? Jak mam popatrzeć mu w oczy i zapytać czy coś do mnie czuje... nie umiem, boję się, że wszystko co powie, powie z litości, że zrobi skruszoną minę i powie, że nie może być już dla mnie tym, kim był... Nawet nie wyobrażam sobie mojej rozpaczy gdy to usłyszę... Boję się... Ale z drugiej strony życie domysłami spowoduje, że moje wyobrażenia na jego temat będą jeszcze większe i bardziej odrealnione... A ja do końca życia będę się zastanawiała...
Offline
Hej.Jeśli On ma pasje to powinnas sie cieszyc z tego ze czymś się interesuje.Wolałabys zeby siedział przed TV z piwem?Pytanie brzmi jak bardzo go ona pochłania czy uwzględnia Ciebie wsród swojej pasji i czy jestes w stanie akceptowac to i dać mu wolność w tym co robi? Bo moim zdaniem ludzie którzy sa razem i wszystko robia razem nie sa dla siebie dobrymi partnerami.Miłość w zwiazku istnieje na początku.Kiedy otwieraja nam sie oczy musimy zobaczyc w tej drugiej osobie przyjaciela,kogos komu mozna zaufać,kochanka towazysza podrózy,doli i niedoli-tak potem objawia sie miłośc.Jesli nie jestes w stanie zaakceptowaś tego co on robi(jesli miesci sie to w granicach)to nawet jesli bedziecie razem oboje bedziecie sie męczyc w tym zwiazku.Mówisz ze powiedział ze cos sie w nim wypaliło-może dlatego ze zbyt naciskłas na niego zeby pozucił swoją pasje?Uważam ze czlowiek który kocha cos poza drugim człowiekiem rezygnując z tego na rzecz partnera traci samego siemie niszczeje w środku przestaje sie rozwijac i traci duszę.Zastanów sie nad tym wszystkim i koniecznie z nim o tym wszystkim porozmawiaj.I nie bój sie -strach jest najgorszym z doradców.
Offline
Tolka przemówiłaś mi do rozsądku... Teraz zaczyna się zabawa i rewolucja... Muszę zerwać z obecnym chłopakiem, który zaangażował się i to chyba bardzo. Niestety do mnie to uczucie nie trafiło. Nie pasujemy do siebie, ja potrzebuję czegoś innego, na razie chyba po prostu na tym poprzestanę. Jeżeli chodzi o moją miłość, porozmawiam z nim. Powiem co czuję, co się nie zmieni i czego chcę być pewna. Przypuszczam, że niczego to nie zmieni, ale masz rację nie będę żałować do końca życia, że nic z tym nie zrobiłam i być może zmarnowałam szansę!
Dziękuję, napiszę jak to się skończyło
Offline
Super!Cieszę się że mogłam Ci poradzić.Wiesz miało to dla mnie duze znaczenie poniewaz tez przechodziłam przez to co Ty i wtedy gdyby mi ktoś doradził i otworzył oczy byłabym dziś kims innym.A tak sie zastanawiam co by było gdyby...Ciesze się ze zdecydowałas sie na rozmowę.Trzymam kciuki.Koniecznie napisz mi jak to wszystko sie potoczyło.Pozdrawiam i głowa do góry:)))
Offline
Tolu zdobyłam się na odwagę i porozmawiałam z nim. Tak jak przypuszczałam nic z tego... Niestety nie będzie nam dane być już razem. W nim za dużo wygasło, chyba została tylko sympatia. Nie jest mi tak ciężko jak myślałam, że będzie! Dam radę. Nie czuję się skrzywdzona. Przynajmniej już wiem i nie zadręczam się myślami To najważniejsze! optymistycznie patrzę w przyszłość i nadal wierzę, że znajdę kogoś kogo pokocham naprawdę:)
Dziękuję jeszcze raz!
Offline
Bardzo dobrze zrobiłaś.Tym samym zamknełaś pewien rozdział w swoim zyciu i mozesz iść dalej.Mam nadzieje ze znajdziesz kogos kto pochocha Cie wielka prawdziwa miłoscią.I ze Ty tez pokochasz.Pozdrawiam i gratuluję odwagi:))
Offline
New member
Pomóżcie mi co mam zrobic jak caly czas mysle o kims kogo nie ma juz przy mnie jest przy innej ja tez mam innego chlopaka ale mysle caly czas o tamtym z tamtym bylam dwa lata,kolezanka mi mowi bym walczyla bym patrzala na swoje szczescie ale bardzo ciezko mi z tym wszystkim niewiem czy on chce i wogole nic nie wiem pomozcie mi caly czas sni mi sie on ,minely 3 lata od naszego rozstania on ma dopiero po tym calym czasie dziewczyne z ktora jest 2 msc a ja chlopaka 1,5 roku juz jestem z nim ale czesto nawet gdy on jest ze mna to ja mysle o tamtym.. dzisiaj pytal sie mojego kolegi o mnie dokładniej:do kiedy pracuje bo mamy te sama prace co mnie bardzo zszokowalo bo od 3 lat nie mamy kontaktu ale czuje ze on tez o mnie mysli zycie jest pojebane
jak sądzicie co mam ZROBIC!
FUCK
((((((((
CZEKAM NA POMOC
Ostatnio edytowany przez rozszarpana (2011-08-31 16:40:14)
Offline
Administrator
Witam,
W związku z przeniesieniem forum psychologicznego na nowy serwer powyższy wątek zostaje zamknięty. Niestety, z uwagi na regulamin obowiązujący na portalu pun.pl nie mamy możliwości przeniesienia treści. W związku z tym serdecznie dziękujemy za wszystkie zamieszczone przez Państwa wypowiedzi i zapraszamy do kontynuowania wątków pod nowym adresem: www.forumpsychologiczne.org
Pozdrawiam
Offline