mika2011 - 2011-07-08 20:11:32

Odeszlam od meza 3 miesiace temu.Nie dogadywalismy sie ostatnie pol roku bylo masakra!!!Maz czesto wybieral kolegow alkohol niz rodzine,byly tez zdrady:[jestesmy po slubie 3 lata!!!odeszlam bo juz mialam dosc ,mam ojca ktory jest alkoholikiem i nie chcialam zeby moj syn patrzyl na to co ja patrzylam!!!Odeszlam z wiara ze maz sie ogarnie i wroci ,ze bedzie sie staral itd niestety wszystko idzie w inna strone:[maz jak sie wyprowadzil to pil pare dni a potem przyszedl i chcial wrocic mowil ze juz wszystko przemyslal itd niestety ja w jego piekne slowa juz nie wierze!!powiedzialam ze ma mi pokazac ze chce byc z nami!!!I od tego czasu stara sie jedynie od syna!!jestem szczesliwa ze o syna a mnie serce peka jak mnie traktuje!!!!!!!jest obojetny,mowi ze zrozumial ze lepiej mu bezemnie ,bez ciaglego gadania!!!Ze przezemnie stracil wiare w milosc ,rodzine!!!ze gdybym byla inna to on by nie pil i nie wybieral kolegow!!jest teraz mu lepiej!!!Serce mi peka nie wiem co mam robic ja widze jak on tak naprawde odchodzi a ja tylko chcialam wszystko ratowac!!!wiem jakie bledy popelnilam chcialabym je naprawic nie jestem doskonala ale on nie chce mi tej szansy dac!!!ja jemu dawalam milion szans nawet po zdradach!!!bo ciagle go kochalam i wierzylam w lepdsze jutro!!!czuje sie tragicznie ,mowia mi ze maz nie dorosl do malzenstwa do rodziny!!!a ja nie mam sily sie z tego podniesc placze i nie mam sil bo cala wine biore na siebie!!!bo gdybym mu nie postawila ultimatum to moze by sie jakos poukladalo???winie sie za wszystko!!!!!!!!!nie potrafie tego zaakceptowac!!!!najgorsze ze widuje sie z nim 3 razy w tygodniu bo tak przychodzi po malego i to jest tragiczne chcialabym go przytulic ,pocalowac a nie moge!!!czy to kiedys minie???czy maz wroci???

ola_ola - 2011-07-09 21:33:13

Hej,
Jeśli Twój mąż mówi, że gdybyś Ty była inna to on by nie pił - nie wierz mu. Tłumaczy swoje zachowanie i obwinia Ciebie, aby samemu poczuć się lepiej. Przeraziło mnie to, że powiedział Tobie, że stracił przez Ciebie wiare w miłość i w rodzine. Chce wzbudzić w Tobie wyrzuty sumienia i doprowadzić do tego, żebyś to ty błagała o powrót. Nie wierz mu, nie daj się zmanipulować.
Dobrze zrobiłaś. Spróbujcie jednak ze sobą porozmawiać, przy kawie, na spokojnie. Nie obrzucajcie się błotem. Każdą sytuację w waszym życiu przeanalizujcię. Twoje uczucia. Jego odczucia. Może dojdziecie do porozumienia. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, nie daj sobie przemówić, że to Twoja wina...

mika2011 - 2011-07-11 21:44:55

Dziekuje Olu za odpowiedz!!!Zaproponowalam mezowi zebysmy tak wlasnie na spokojnie usiedli przeanalizowali ostatnie 2 lata.Zgodzil sie powiedzial ze umowimy sie na ,,dzis,,a co do szczegolow zadzwoni!Niestety napisal smsa ze musimy to przelozyc bo zabiegany jest i nie ma czasu:[A wiem ze z kolegami na piwie jest!!!Zadzwonilam i powiedzial mi ze mam wziasc to wszystko na luz....masakra!!!!Obojetnosc boli najbardziej!!!Chyba juz czas przestac sie narzucac????Czy juz nie ma szansy???Dac mu sie wyszumiec i czekac???Porazdzie co mam zrobic???Wiem ze to ja od niego odeszlam ale myslalam ze bedzie inaczej:[

ola_ola - 2011-07-11 23:27:29

Mogę ci poradzić, żebyś do niego nie dzwoniła, to go tylko zezłościsz. Wiem, że bardzo ciężko jest czekać, ale póki co spróbuj. Z tego co pisałaś mam wrażenie, że Twój mąż musi się poczuć, że ma możliwość decyzji, że to on "decyduje". Napisz mu jedynie sms np. "Rozumiem, że jesteś zabiegany. Będę w takim razie czekać na informacje o naszym spotkaniu". Wszystko. Bez buziaczków, przepraszania czy czegokolwiek. Pozostaje Ci czekać. Wiem, że to trudne, ale bądź silna. Staraj się też jak najczęściej myśleć o dziecku. Ważne aby przekierować złe myśli i emocję w dobrą strone :) Daj znać jak wygląda sytuacja. Pozdrawiam serdecznie

Malchos - 2011-07-12 01:02:59

Odrzucenie nie jest metodą naprawy. To jest sygnał, że się kogoś nie akceptuje. To tylko potwierdziło wcześniejsze informacje braku akceptacji, o których napisałaś w zdaniu:

mowi ze zrozumial ze lepiej mu bezemnie ,bez ciaglego gadania

W małżeństwach z problemem alkoholowym ofiarą nałogu jest nie tylko kobieta, ale także mężczyzna. Często czynnikiem motywującym do zapijania są zachowania żony.

Dlatego nie poddaje się terapii tylko mężczyzn, ale także ich żony.

W opisanym przypadku istnieje niebezpieczeństwo, że po przeniesieniu na Syna uwagi Matki bardzo szybko powstanie u Syna tendencja do ucieczki przed Matką. Metody "ciągłego gadania" są tak samo skutecznie dziedziczone jak metody "zalewania robaka ciągłego gadania". Dwoje ludzi dobiera się w taki sposób, aby mogli kontynuować swoje tradycje rodzinne.

Jedyną metodą jest zmienić RODZINNĄ TRADYCJĘ. MOŻNA TO ZROBIĆ TYLKO WTEDY, KIEDY OBIE STRONY PRZYZNAJĄ SIĘ DO WŁASNYCH BŁĘDÓW, zamiast wzajemnnie się oskarżać i wypominać sobie to, co druga osoba powinna zrobić, aby być kochaną.

Układ, umowa ma swoje warunki. Miłość nie podaje warunków.

mika2011 - 2011-07-12 22:04:25

Maz dzis zadzwonil i powiedzial ze nie bedzie rozmawial ze mna na ten temat bo po co???Sama zadecydowalam ze dalam nam luz to co ja od niego chce??Co on ma mi powiedziec???Powiedzial ze mam przyjac do wiadomosci ze na dzien dzisiejszy nie wroci do mnie:[Mam czego chcialam!!!!Wiec chyba musze odpuscic:[ Nie moge nic zrobic jesli on nie chce!!!Musze ograniczyc kontakt z nim do minimum i zaczac zyc wlasnym zyciem!!!Tylko to tak wszystko boli!!!Jak maz przychodzi do malego do spedzamy czas razem,chodzimy na spacery itd potem ja mysle ze jest fajnie i zyje nadzieja:/ wiec nie moge juz tak robic!!!Czy zaczac go traktowac tak jak on mnie traktuje???zimno i obojetnie???bede musiala sie nauczyc!!1umowilam sie do psychologa mam nadzieje ze naucza mnie akceptowac to wszystko!!!Ja nie wierze ze to sie dzieje???Moj maz ktory plakal jak sie wyprowadzal i mowil kochanie tylko na delegacje jade niedlugo wroce!!!!!!!!Nie moge sie pozbierac!!!!!!!!!!Boze jak ciezko!!!!!!

ola_ola - 2011-07-13 00:18:22

Dobra decyzja, że postanowiłaś pójść do psychologa. Ktoś kompetentny na pewno Ci pomoże i rozjaśni może całą sytuację. Cała ta sytuacja jest ciężka i trudna, ale z pomocą psychologa z pewnością sobie poradzisz ze wszystkim. Trzymaj sie i trzymam za Ciebie kciuki

mika2011 - 2011-08-16 23:44:30

pomozcie prosze co mam robic dalej!!!Maz chce rozwodu!!!do tego czasu bylo nie zle ciagle mi dawal nadzieje ze bedzie dobrze !!!!Mieszkam za granica wiec do Polski na wakacje  jechalismy razem ,pytal czy spedze z nim czas ,spalismy jeszcze ze soba i potem juz w polsce znikl na 3 tygodnie!!!Bawil sie z kolegami nad morzem !!!Przyjechal raz do mnie i dziecka w nocy przespalismy sie i potem znowu znikl!A w nocy mowil ze mnie kocha ,ze teskni!!!On mnie psychicznie wykancza!!!Po powrocie za granice przyszedl ,spalismy ze soba ,ze mnie kocha itd dzis mija tydzien i jak juz rozmawiamy bo juz nie rozmawiamy chce rozwodu!!1ma kobiete bo sam mi o tym powiedzial!!W 3 tygodnie znalazl sobie nowa milosc!!Mowi ze mnie nie kocha ,ze nie chce nic naprawiac bo nie ma sensu!!!powiedzialam ze nie dam mu rozwodu bo nie jestem na to gotowa ze go kocham!!oswiadczyl ze on zlozy wniosek ze nawet zgodzi sie na rozwod za orzeczeniem o jego winie!!!probowalam z nim rozmawiac ,bo on ciagle mowi mi co innego ,ze chcialby ze mna byc ale boi sie zaryzykowac bo znowu bedzie tak samo po 2 miesiacach bo on sie nie zmieni on chce tak zyc!!!ze teraz nie pije bo nie musi ja na niego tak dzialalam ze pil!!!boze odeszlam od niego bo myslalam ze sie ogarnie ,przemysli i bedzie walczyl o rodzine a tu wszystko poszlo w inna strone!!!ja nie chce rozwodu ,wiem ze do milosci nikogo nie zmusze ale nie wierze ze on juz tak szybko sobie wszystko przemyslal!!!ogolnie przezywam masakre,placz ,bol,zal razy 100!!! wczesniej mowil ze bedzie dobrze!!Boze jak on moze w 3 tygodnie podjac taka decyzje!!!nie wqiem czy mam ja dac mu rozwod ktorego nie chce czy on ma zlozyc wniosek??on pewnie sie boi bo to on zdradzal i pil!!co amm zrobic ze soba zeby znow normalnie zyc???Nie mam sily wstac z lozka!!!

look - 2011-08-17 03:05:35

Malchos jak zwykle ma zupełną rację.

Ale macie do czynienia z chorobą alkoholową. Nie kręć głową, nie myśl, że jestem nadgorliwym wariatem, że Ciebie to nie dotyczy. Niestety dotyczy w zupełności. Przykro mi.

Sami sobie nie poradzicie z tym problemem. Potrzebna będzie tutaj pomoc specjalisty. Poszukaj u siebie w mieście fachowców, (google.pl -> AA+miasto), w każdym Urzędzie Miasta jest wydział walki z problemami alkoholowymi. Nie czekaj. Będzie coraz gorzej.

CHOROBA ALKOHOLOWA JEST PRZEWLEKŁĄ CHOROBĄ ZAKAŹNĄ PROWADZĄCĄ DO ŚMIERCI! Twój mąż jest chory, a ty i Twój syn WSPÓŁUZALEŻNIENI! Ratuj Was.

Jego zapewnienia, że nie będzie pił są jak najbardziej szczere. Ale on nie ma na to żadnego wpływu.
A separacja? W jego problemie to tylko oliwa na ogień, daje poczucie winy, smutek który tylko potęguje chęć upojenia alkoholowego, a przy tym - zupełny komfort picia. Jest sam, nie ma kontroli. Robi to co mu zainfekowany umysł dyktuje.


Jeszcze raz powtarzam, że sami sobie nie poradzicie.

mika2011 - 2011-08-17 09:44:06

Zaczelo sie u nas psuc jak maly sie urodzil,maz wybieral kolegow i picie piwa!!!ja zylam wlasnym zyciem i on wlasnym!teraz to po prostu chce rozwodu i koniec bo nie bedzie sie meczyl bo przeciez wszystko mi niodpowiadalo!!zreszta jest inna kobieta!!!jak mowilam ze ma problem z alkoholem to twierdzil ze jestem nienormalna!!!ja go nigdzie nie zaciagne!!!on juz chce byc wolny i zyc bez stresu!!!nie chce juz ratowac nic!!!mysle ze moj maz po prostu zycie luzne obowiazki to dla niego za duzo!!!powiedzial ze sie nie zmieni bo on lubi tak zyc !!!czy to juz koniec??dac rozwod???dlaczego mam go dawac skoro go nie chce????nie moge sie podniesc z tego!!dzien zaczynam na placzu i koncze na placzu!!!zyc mi sie nie chce!!!on jest totalnie obojetny!!!twierdzi ze mnie nie kocha!!!choc tydzien temu ze mna spal!!!

look - 2011-08-17 14:05:09

Zauważ, że wszystkie "nowe" sytuacje, które wybrał dają mu KOMFORT PICIA. On nie wybiera między Tobą, a inną kobietą, między dzieckiem, a kolegami, tylko pomiędzy sytuacjami które dają komfort picia, a sytuacjami które takiego nie dają. Te drugie oczywiście odrzuca. Powiedział, że lepiej mu bez Ciebie? Właśnie.

Gdyby nie ty to by nie pił? Esencja tłumaczenia alkoholika, wszyscy są winni tylko nie on sam.
A ty wierzysz we wszystkie te brednie, bierzesz wszystko na siebie. To się nazywa współuzależnienie.

Bez Ciebie nie pije? Ciekawe co robi kiedy nie odbiera telefonu. Typowe

Poczytaj w internecie na temat alkoholizmu, jak najwięcej. Spojrzysz na to z innej perspektywy. Bardzo Ci to pomoże. Nie możesz tego wszystkiego brać do siebie, a raczej potraktować go jak chorego psychicznie, tak choroba alkoholowa jest chorobą psychiczną, przewlekłą (nieleczona -  prowadzi do śmierci).

Jeśli nie chcesz ratować jego, ratuj siebie i dziecko. Jesteście WSPÓŁUZALEŻNIENI, a Twoje dziecko już w jakimś stopniu ma syndrom DDA (poczytaj).
Idź na spotkanie AA (nie tylko dla uzależnionych, ale i dla ich rodzin), nie musisz się przedstawiać, nie musisz nic mówić. Idź posłuchaj, a usłyszysz same historie podobne do Twoich, alkoholizm to choroba postępująca bardzo schematycznie. Na pewno te spotkania dużo Ci pomogą. Tylko proszę... nie myśl sobie, że mówię o czymś co Ciebie nei dotyczy, o czymś co widziałaś w tv. Czasem zdziwisz się, kogo można spotkać w AA. A sytuacja dotyczy w 100% CIEBIE! Jesteście typowym przykładem rodziny z problemem alkoholowym.

Zrób do dla Was. Ty i Twoje dziecko jesteście najważniejsi.

Jego nigdzie nie zaciągniesz, ale zgłoszenie go w UM spowoduje wezwanie na OBOWIĄZKOWĄ komisję, która szybko stwierdzi, że jest uzależniony i skieruje na przymusowe leczenie. Tam wpadnie w ręce terapeutów, którzy wiedzą jak nawracać te zagubione dusze. Jeśli nie zgłosi się na komisję, lub potem na leczenie, przekona go do tego policja. Jako żona masz pełne prawo to zrobić.  Zrób to choćby po to, żeby w sądzie mieć otwartą drogę do rozwodu z orzekaniem o winie. Jeśli zamierzasz dopuścić do rozwodu, to zbieraj sobie dokumenty. Takowy będzie idealnym dowodem ws ądzie, że chcesz ratować związek. W słowa, że już teraz godzi się na orzeczenie o jego winie, też nie wierz :) Szybko zmieni zdanie

Napisałaś, że obojętność porusza Cię najbardziej? Zaserwuj mu to samo. Zobacz jak na Ciebie działa.
I nie wierz w żadne jego słowo, ani to które rani Ciebie, ani to które stwarza pozory zmiany. Te raniące to słowa dyktowane przez zainfekowany umysł, te dobre zdania, są pewnie prawdziwe i szczere, ale prawdopodobnie bez pokrycia. Bo niebawem nastąpi nawrót choroby.
Zmiana nastąpi, tylko pod opieką terapeuty.

Gdybyś potrzebowała pomocy, co do praktycznej strony zgłoszenia męża na komisję, pisz śmiało na pw.

Musisz uzbroić się w siłę, będzie jej dużo potrzebnej. Myśl teraz o sobie i o dziecku. Jesteście najważniejsi.

Lina - 2011-08-17 14:14:48

Nikogo nie można do niczego zmusić, powinnaś dać mu rozwód i CIESZYC SIĘ z tego! Zobacz jak on Cię traktuje! Człowiek, który kocha swoja rodzinę i żonę robi wszystko żeby tej rodziny nie zniszczyć i na pewno nie skrzywdzic swojej żony i dziecka! Kobieto powinnaś sie cieszyć, uwierz mi. On w ogóle Ciebie nie szanuje, jestem pewna, że jak byście do siebie wrócili po miesiacu by było tak samo, jedna zwiazku nie zbudujesz! On lubi takie zycie wolnego strzelca i to sie nie zmieni, nie masz sie co łudzić!
Moim zdaniem powinnaś mu powiedzieć, że wszystko przemyślałam i chcesz rozwodu i to jak najszybciej..a wtedy zobaczysz co on na to powie, może on cię podpuszcza a tak naprawde wcale nie chce się rozwodzic. Jak dasz mu do zrozumienia, że juz nie chcesz z nim być i jest ci tak dobrze, wtedy on może chcieć wrócić! może to taka gierka z jego strony i specjalnie mówi o rozwodzie, bo chce zebyś go błagała? Nie powinnaś dawać sie tak traktować! Najlepiej przeanalizuj jego plusy i minusy, sama zobaczysz czego jest więcej.. Pozdrawiam

Lina - 2011-08-17 14:17:27

I jeszcze jedno, przykro mi to mówić, ale on mówi, że Cię kocha..własnie dlatego, żeby Cię wykorzystać. Wie, że pójdziecie do łóżka, bo Ty go bardzo kochasz! W ogóle się dziwię, że po tym wszystkim co Ci zrobił może na niego patrzeć, nie mówiac o seksie. Wybacz, ale taka jest prawda! Musisz być twarda i stanowicz i najlepiej kopnąc go w dupe czym prędzej.

mika2011 - 2011-08-18 12:42:16

Look ja mieszkam za granica wiec nie wchodzi w gre zgloszenie go gdziekolwiek!!!!Lina wszyscy mi to mowia ze mam dac juz sobie spokoj!!!Wiem ja to wszystko wiem tylko nie potrafie zaakceptowac!!Dlaczego mnie to spotkalo??Chcialam miec tylko rodzine ,dzieci,plany na przyszlosc!!Spotkalo mnie to bo kocham??Najgorsze jest moje samopoczucie!!Ciagle placze,sni mi sie jak go spotykam z inna kobieta,snia mi sie rozne dziwne niedobre sytuacje z nim!!Kazdego ranka wstaje i mam wrazenie ze to wszystko zly sen ale nistyety nie!!!Jak poradzic sobie ze soba???Chce juz nie myslec nie plakac!!!Ja po prostu nie wierze ze to sie stalo i mam wrazenie ze nie potrafie bez niego zyc!!!BYl tez mily czas!!!Wykanczam sie!!chcialabym go nienawidzec za to co mi zrobil i powiedziec wynos sie z mojego zycia!!!Sa chwile kiedy mowie sobie ze bydle z niego ,ale za chwile mysle o tym ze moze wroci ogarnie sie i bedzie dobrze!!!Czasami wiem ze go nie chce a za chwile przeciez slubowalam na dobre i na zle!!!Boze ja wysiadam ,nie potrafie racjonalnie myslec!!!co zrobic???

Lina - 2011-08-22 13:47:54

Nie tylko Ty przysiegałas na dobre i złe! To on spieprzył i to on powinien sie martwić nie TY! Otrząśnij się i powtarzaj w myśli, że tak miało być i jest lepiej! On nigdy sie nie zmini, po co ci przeżywać za każdym razem to samo.. Weź sie w garść i myśl pozytywnie! Trzymam kciuki!

mika2011 - 2011-08-27 22:30:19

Moze to troche glupie co napisze  ale jak mam myslec pozytywnie???O czym??Ciagle mysle o tym jak on mi mogl zrobic??kochanaka mojego meza ma 19 lat:[ Ja mam 31 a on 28.Na dodatek wiem ze przyjechala teraz do niego to jak tu myslec pozytywnie???Co nazywacie pozytywnymi myslami w takiej katastrofie dla mnie???

dkpaj - 2011-08-27 23:13:20

Hm...
Jest jedna rada. Módl się do Chrystusa i proś go o interwencję. Proś o oświecenie duszy Twojego męża, światłem prawdy i miłości. Proś o naprawę tego co sami zepsuliście. Bez powrotu do Chrystusa i postawienia Go w centrum Waszego związku nic nie da się zrobić.
Dla Boga wszystko jest możliwe. On Was kocha.
Jeżeli Twoja miłość do męża jest prawdziwa, a z Twojego wpisu wynika, że tak jest, Bóg dokona cudu. Wierz a wiara Was uzdrowi.

Monika Dreger psycholog - 2011-09-08 09:40:29

mika2011 napisał:

Moze to troche glupie co napisze  ale jak mam myslec pozytywnie???O czym??Ciagle mysle o tym jak on mi mogl zrobic??kochanaka mojego meza ma 19 lat:[ Ja mam 31 a on 28.Na dodatek wiem ze przyjechala teraz do niego to jak tu myslec pozytywnie???Co nazywacie pozytywnymi myslami w takiej katastrofie dla mnie???

myślę, że przyszedł czas abyś zadbała o siebie, o to, co jest dobre dla Ciebie i czego potrzebujesz. Ale nie patrz na siebie w kontekście małżeństwa, jesteś odrębna jednostką.

mika2011 - 2011-09-20 12:35:44

Zadbalam o siebie zdecydowalam sie na terapie u psyhiatry.Dostalam tabletki na depresje ,spotkania co tydzien i jakos malymi kroczkami zaczynam funkcjonowac!!!!Niestety moj maz ciagle wbija mi noz w serce!!!Mowiac do mnie...,,co boli Cie ze zmnienilem sobie na mlodsza i madrzejsza....,,,Wierzcie mi nigdy przez mysl mi nie przeszlo ze chodza po tej ziemi tacy okropni ludzie!!!!O synie zapomina nadal!!!Raz w tygodniu 4 h mu wystarczaja!!!Dostalam od kolegi ksiazke ,,Sekret,, polecam wszystkim ktorzy nie potrafia myslec pozytywnie tak jak ja!!!Ta ksiazka duzo mi pomogla!!!Jest tez film ,jednak ksiazka jest lepsza!!!!Pozdrawiam

barabasz - 2011-09-20 12:50:17

z tego co piszesz robi to z premedytacja,
mysle ze powinnas byc zadowolona ze udalo Ci sie od niego uwolnic, i szczeze wspolczuc swojegmu nastepnikowi

wiem ze napisalem troche jak by nasze serducho bylo sługą, aleee
serce sie kraje czasem cztajac takie opowiesci i moje problemy wygladaja jak glowka od szpilki

mika2011 - 2011-10-02 20:28:59

Nie moge poradzic sobie z mysla ze moj maz tak po prostu zakonczyl nasze malzenstwo????Tak po prostu na pstrykniecie palca przestal kochac i poszedl do 20 latki!!!Dlaczego tak sie stalo???Napewno popelnilam bledy ale nigdy nie zdradzilam ,dbalam jak tylko moglam:(((Dlaczego on nie chcial walczyc o nas????Dlaczego on tak postapil???Dlaczego ciagle mnie rani ????

barabasz - 2011-10-03 10:54:31

mysle ze to nie tak ze  on nagle przestal Cie kochac, ze to juz gdzies wczesniej "umarlo"
mysle ze sie w jakims momencie rozmineliscie, ze przestaliscie widziec swoje potrzeby

Ty dawalas mu to co Tobie wydawalo sie bardzo istotne, a to co dawalas dla niego bylo mniej istotne
i czul sie przez Ciebie zostawiony
wydaje mi sie ze stad tez jego wzbudzanie w Tobie zazdrosci

jak Wam sie ukladal sex?

mika2011 - 2011-10-03 17:05:03

Po ciazy bylo ciezko ze sexem.((((Ja po prostu nie czulam potrzeby a moj maz nie rozumial ze jeszcze moje hormony nie doszly do normy:(((Ale staralam sie to zmienic ,zmienilam tabletki,potem wogole odstawilam ,zalozylam spirale i bylo coraz lepiej:(((Niestety po roku mnie zdradzil:(((Byl tez czas kiedy sie zmuszalam do sexu ,udawalam zeby go zadowolic bo proby rozmowy nie dawaly rezultatow:(((Niestety tez chcial sexu o 23 kiedy ja po calym dniu z malym dzieckiem i wstawaniem 3 razy w nocy bylam wypompowana:((((I niestety czesto a w sumie prawie codziennie smierdzial piwem:)))Przed ciaza ,przed obowiazkami bylo inaczej sex nawet 2 razy dziennie,mysle ze potam tez tego ode mnie oczekiwal a ja po prosu nie dawalam rady:(((A obowiazki domowe ,dziecko byly moje ,potem praca ,szkola czasami naprawde padam z sil:(((Jego obowiazkiem byla jedynie praca:)))Ciagle analizuje nasze ostatnie 2,5 roku i zyje w poczuciu winy:)))

shinin - 2011-10-07 14:17:28

mika2011 napisał:

Niestety moj maz ciagle wbija mi noz w serce!!!Mowiac do mnie...,,co boli Cie ze zmnienilem sobie na mlodsza i madrzejsza...

Kobieto,nie zazdroszczę Ci!I pomyśleć,że z tym człowiekiem chciałaś iść przez życie...

mika2011 napisał:

Po ciazy bylo ciezko ze sexem.....itd

Wiesz każdy kochający facet by zrozumiał.Dla przykładu napiszę Ci jak było u mnie.Moja kobieta miała zagrożoną ciążę i to dość poważnie.Od trzeciego miesiąca nie było mowy o seksie.Po porodzie także komplikacje,więc kolejne sześć,siedem miesięcy bez seksu w sensie stricte.I co?Zrozumiałem,daliśmy radę...po prostu potrzebowała czasu.I nie obwiniaj się o nic dziewczyno!Widzisz ja przeczekałem zrozumiałem i też dostałem kopa w d..ę.Nie ma jakichś reguł.Jednie trafiają na lepszych ludzi,inni na gorszych!Pozdrawiam,trzymaj się ciepło!

barabasz - 2011-10-07 14:41:22

mika2011:
ciaza, polog to trudny czas dla obojga
nie  powinnas wzbudzac w sobie poczucia winy
wiekszosc z nas tutaj przebywajacych ma takie badz inne problemy
moje tez zaczely sie w ciazy i trwaja juz prawie 3 lata, tez sa zwiazane z sexem

mysle ze nie powinnas sie zmuszac do sexu, bo to do niczego nie bedzie prowadzilo a sama bedziesz sie jeszcze stresowac, nabawisz sie nerwicy
tak sobie mysle ze czasem bywa ciezko, czasem jest tak ze juz jest koniec, ale w tym wszystkim trzeba zachowac twarz, poszanowanie dla swojego partnera z ktorym w koncu nie jest sie od wczoraj
ja z moja malzonka tez mam ciezkie dni, tez nie wiem czy sie wszystko ulozy, czy nadszedl juz koniec
ale nigdy zlego slowa o niej nie powiedzialem i nie powiem
bo to ze cos sie zle dzieje w zwiazku to zawsze jest wina obu stron i trzeba sie przyznac do tego przed samym soba ze cos sie zle zrobilo
Twoj maz zachowujac sie w ten sposob potwierdza tylko swoja niedojzalosc

powinnas teraz mocno dbac o siebie i swoje dziecko, on pewnie niedlugo bedzie zalowal tego co zrobil i zacznie pukac do Twoich drzwi z przeprosinami

garbus9 - 2011-10-08 03:41:45

Tu Barabasz trafil w sedno problemu . Kiedy mialem 6 lat mój stary odwalil podobny numer , po rozwodzie bylo cięzko kiedy wracal i obiecywal a rano wracal do mamusi nr 2 . Nie pozwol by to zwichnelo emocjonalnie twoje dziecko - ono jest teraz nr 1 i o nie zawalcz bo twój ex sam wybral takie podejście i niech sam doswiadczy za kilka lat jego efektów . Jak mowi pismo : " Kto sieje wiatr ten burze zbiera " . Pomysl z modlitwą jeśli jesteś wierząca daje dużą ulgę a przynajmniej mnie dal i nie pozwol sobie na poczucie winy bo to nie ty bylas pasozytem w tej relacji .
Nie jest latwo pozbierać sie po tym ale poczynilas znaczący krok by odzyskać autonomiczność emocjonalną i podziwiam Cię bo wiem jak narkotycznym wręcz doznaniem jest pragnienie tej osoby . Trzymam kciuki .

Monika Dreger psycholog - 2011-10-10 08:34:58

Witam,

W związku z przeniesieniem forum psychologicznego na nowy serwer powyższy wątek zostaje zamknięty. Niestety, z uwagi na regulamin obowiązujący na portalu pun.pl nie mamy możliwości przeniesienia treści. W związku z tym serdecznie dziękujemy za wszystkie zamieszczone przez Państwa wypowiedzi i zapraszamy do kontynuowania wątków pod nowym adresem: www.forumpsychologiczne.org

Pozdrawiam

http://najtansze-przeprowadzki-wroclaw.pl/