Forum Psychologiczne

Forum Psychologiczne

  • Nie jesteś zalogowany.

#241 2011-03-25 18:50:00

ewcik

New member

Zarejestrowany: 2011-02-19
Posty: 2
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

niunia_007 napisał:

Witam wszystkich serdecznie. Jestem tu nowa, ale czytam was od miesiąca.Postanowiłam się zarejestrować i podzielić się swoim problemem.Może ktoś z was mi pomoże w podjęciu decyzji.Problem polega na tym iż nie mogę porozumieć się z własnym mężem.Jesteśmy 7 lat po ślubie mamy dwóch wspaniałych synów (6 lat i 1,5 roku).po urodzeniu pierwszego synka zaczęły się problemy typu ja nie będę "niańczyć was bo ja mam prace".Ja tylko prosiłam o opiekę nad dzieckiem abym mogła pójść do sklepu czy wyjść do lekarza.Mieszkaliśmy u moich rodziców i od nich miałam dużą pomoc, lecz pewnego dnia mąż postanowił iż się wyprowadzimy na wieś gdzie mieszka jego babcia (dom jest przepisany na męża).Zgodziłam się myśląc iż tam będziemy samodzielni. Pomyliłam się zaczęły się jeszcze częstsze awantury że mąż musi posprzątać , wyremontować swój dorobek który dostał w opłakanym stanie. Po moich namowach zaczęliśmy remont całego domu oraz podwórka.Mąż nie znajdował czasu na to aby choć na chwile wsiąść malca na ręce albo się z mim pobawić po powrocie z pracy.Wyglądał to jakby nasze dziecko było trędowate.Do tej pory traktuje go jak śmiecia.Cały czas krzyczy od czasu do czasu  bije go. Dodam iż podjęłam prace w miejscowości 25km od domu.Dziecko było w przedszkolu i nie było problemu bo pomagała mi moja mama.Do czasu aż mąż postawił warunek że albo on albo praca zona na weekendy jest mu nie potrzebne.Postanowiłam się zwolnić. Okazało się iż byłam już w ciąży z drugiem dzieckiem. teraz to już jest gehenna. Mąż nie zarabia kokosów ok 1500-2500 na rękę.Jego dojazdy do pracy to ok 700zł.Nie stać nas na nawet na podstawowe artykuły żywieniowe.Reszta wypłaty idzie na spłatę kredytów oraz opłat bieżących.Mąż uważa że to moja wina.Że ja rozwalam pieniądze niby jak ja wcale ich nie dostaje do reki.Zawsze powtarza że on pracuje to on ma i to są jego pieniądze a nie nasze.dostajemy z opieki rodzinne oraz zasiłek żywieniowy dla dziecka.I to mąż również zabiera mówiąc iż to należy się dla niego.dzieci czasem nie maja nawet chleba a o słodyczach mogą tylko pomarzyć. Byłam przedwczoraj w sklepie i kupiłam za rodzinne dzieciom ubrania oraz buty starszemu synkowi na wiosnę oraz lekarstwa dla siebie  i za to dostałam awanturę że wydałam 70zł. Moja rodzina nie chcę go znać, radzi mi abym dla dobra dzieci się z min rozstała.Nie współżyje z mężem od miesiąca a wcześniej raz na pół roku.Zdarzyło się iż dostałam już parę razy od niego w twarz. Dlatego nie mam chce już być dalej tak traktowana. proszę o poradę.

Według mnie nie masz męża a co najgorsze to dzieci nie mają ojca na codzień i to się już nie zmieni. Nawet nie masz spokoju więc zadaj sobie pytanie co w tym małżeństwie masz?A przemoc w domu, która dotyczy dzieci i kobiety to już powód do tego aby dobrze się zastanowić czy to mażeństwo ma sens. Dobrze że masz rodzinę, która ci pomaga i wspiera. Jeżeli mój mąż stosowałby przemoc to odrazu pakuje walizki i koniec.

pozdrawiam

Offline

 

#242 2011-03-26 00:54:59

JusteX

Member

Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 10
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

niunia_007 napisał:

    Witam wszystkich serdecznie. Jestem tu nowa, ale czytam was od miesiąca.Postanowiłam się zarejestrować i podzielić się swoim problemem.Może ktoś z was mi pomoże w podjęciu decyzji.Problem polega na tym iż nie mogę porozumieć się z własnym mężem.Jesteśmy 7 lat po ślubie mamy dwóch wspaniałych synów (6 lat i 1,5 roku).po urodzeniu pierwszego synka zaczęły się problemy typu ja nie będę "niańczyć was bo ja mam prace".Ja tylko prosiłam o opiekę nad dzieckiem abym mogła pójść do sklepu czy wyjść do lekarza.Mieszkaliśmy u moich rodziców i od nich miałam dużą pomoc, lecz pewnego dnia mąż postanowił iż się wyprowadzimy na wieś gdzie mieszka jego babcia (dom jest przepisany na męża).Zgodziłam się myśląc iż tam będziemy samodzielni. Pomyliłam się zaczęły się jeszcze częstsze awantury że mąż musi posprzątać , wyremontować swój dorobek który dostał w opłakanym stanie. Po moich namowach zaczęliśmy remont całego domu oraz podwórka.Mąż nie znajdował czasu na to aby choć na chwile wsiąść malca na ręce albo się z mim pobawić po powrocie z pracy.Wyglądał to jakby nasze dziecko było trędowate.Do tej pory traktuje go jak śmiecia.Cały czas krzyczy od czasu do czasu  bije go. Dodam iż podjęłam prace w miejscowości 25km od domu.Dziecko było w przedszkolu i nie było problemu bo pomagała mi moja mama.Do czasu aż mąż postawił warunek że albo on albo praca zona na weekendy jest mu nie potrzebne.Postanowiłam się zwolnić. Okazało się iż byłam już w ciąży z drugiem dzieckiem. teraz to już jest gehenna. Mąż nie zarabia kokosów ok 1500-2500 na rękę.Jego dojazdy do pracy to ok 700zł.Nie stać nas na nawet na podstawowe artykuły żywieniowe.Reszta wypłaty idzie na spłatę kredytów oraz opłat bieżących.Mąż uważa że to moja wina.Że ja rozwalam pieniądze niby jak ja wcale ich nie dostaje do reki.Zawsze powtarza że on pracuje to on ma i to są jego pieniądze a nie nasze.dostajemy z opieki rodzinne oraz zasiłek żywieniowy dla dziecka.I to mąż również zabiera mówiąc iż to należy się dla niego.dzieci czasem nie maja nawet chleba a o słodyczach mogą tylko pomarzyć. Byłam przedwczoraj w sklepie i kupiłam za rodzinne dzieciom ubrania oraz buty starszemu synkowi na wiosnę oraz lekarstwa dla siebie  i za to dostałam awanturę że wydałam 70zł. Moja rodzina nie chcę go znać, radzi mi abym dla dobra dzieci się z min rozstała.Nie współżyje z mężem od miesiąca a wcześniej raz na pół roku.Zdarzyło się iż dostałam już parę razy od niego w twarz. Dlatego nie mam chce już być dalej tak traktowana. proszę o poradę.

Kobieto.. aż mi Ciebie żal.. Podniósł rękę na Ciebie i do tego parę razy na syna? To nie jest nawet mąż.. Uciekaj od niego. Niech zacznie się leczyć. Dzieci potrzebują ojca a nie TYRANA...

Offline

 

#243 2011-03-26 09:29:26

 Malchos

Przyjaciel forum

Skąd: Tarnów
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 503
Punktów :   10 

Re: kryzys małżeński

Proste, zbyt proste przepisy, JusteX, na skomplikowane sytuacje.

Dzieci potrzebują Ojca, a jeśli ucieka się od TYRANA, to pozbawia się dzieci także obecności ojca (już przez małe "o").

Przy TYRANIE dzieci uczą się złych wzorców męskich, a przy braku nawet takiego ojca nie uczą się ich wcale.

Fundamenty osobowości emocjonalnej kładzie się do 7 roku życia, więc starszy syn właściwie już jest po tym okresie. Rola Ojca i jego obecność w wychowaniu synów jest szczególnie ważna.

W jakiej sytuacji znajdzie się Niunia_007 po ucieczce od Męża? Czy polepszy się jej sytuacja materialna? Czy zmieni się az tak bardzo sytuacja emocjonalna? A może nowe problemy zastąpią tylko stare, ale ciągle będzie to sytuacja z negatywnymi emocjami i napięciem?

W przeszłości nie brakowało mężczyzn TYRANÓW, ale ich rolę łagodziła obecność KOBIET DO RANY PRZYŁÓŻ, które łagodziły obyczaje nie wchodząc w konflikt i sytuację rywalizacji. Z takich rodzin pochodzą obecni TYRANI. Co się zmieniło? Zmienił się kontekst kulturowy. Obecnie bycie TYRANEM jest napiętnowane. Jest mnóstwo instytucji, które ingerują w rodzinę powodując eskalację zachowań despotycznych u mężczyzn. Czy to na pewno jest pomoc, czy tylko ingerencja? Kobiety wychowują potem dzieci same. Proszę zapoznać się z wynikami badań empirycznych na ten temat, które wskazują, że dzieci (zwłaszcza synowie) z takich niepełnych rodzin są okaleczeni.

Jest zawsze możliwość inna, oparta na zachowaniu inteligencji emocjonalnej i przystosowaniu oraz łagodzeniu rządów TYRANA. Nawet TYRAN nie jest zupełnie pozbawiony ludzkich uczuć i ludzkich potrzeb.

Offline

 

#244 2011-03-29 08:44:24

niunia_007

New member

Zarejestrowany: 2011-03-24
Posty: 2
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

Witam po raz kolejny dziękuje za odpowiedz na mój post. Bardzo mi to pomogło. Moja sytuacja uległa zmianie ponieważ moja rodzina postawiła mi ultimatum albo oni albo on. Moje zdanie już nie ma nic do gadania.Po tym jak wybiorę męża stracę rodzinę, a jak rodzinę to odwrotnie. Nie wiem czy jest dobrze że odejdę od niego a co z dziećmi. Straszy syn bardzo przepada za ojcem mimo tego ze parę razy dostał od niego. Nawet ten weekend pokazał że mój mąż potrafi opiekować się dziećmi, jak tylko potrafi. Wychodzę z założenia iż on nie chce bo ja jestem w domu, jak mnie nie ma to wszystko jest ok. Poprosiłam męża abyśmy spróbowali terapii małżeńskiej może to nam jeszcze  pomoże.

Offline

 

#245 2011-04-05 23:43:18

piotr96361

Member

Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 20
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

Vitoreth napisał:

piotr96361 napisał:

Witajcie

Witaj

piotr96361 napisał:

dawno nie byłem na forum

ja jestem pierwszy raz ale widzę że problemów nie miara

piotr96361 napisał:

u mnie zaczęło się wszystko układać,już było ok.aż tu nagle żona zaszła w ciążę nieoczekiwaną,zaczęła mówić że specjalnie "zrobiłem"jej dziecko żeby została ze mną-a z kąd niby miałem wiedzieć że "chłopaki"są aktywne????chciała wolności od opieki nad małym dzieckiem,córka ma już 7 lat,czyli już odchowana ,można powiedzieć,i znowu moja wina,znowu zaczęło się chrzanić trochę,a myślałem że chce ze mną zostać,już nie wiem co o tym wszystkim myśleć,czy ona naprawdę chciała zostać ze mną????

powiem szczerze że moja DZIEWCZYNA też zarzucała mi takie rzeczy, a w sumie nie zastanawiając się nad tym zbyt długo  zacząłem przyznawać jej rację, po jakimś czasie przestała w ogóle o to pytać a na dzień dzisiejszy jesteśmy szczęśliwą rodziną!!! pamiętaj tylko o jednym!!! ta kobieta zdecydowała że urodzi TWOJE dziecko i sam ten fakt chyba o czymś świadczy a jeśli ktoś nie jest w stanie tego zrozumieć powinien uczęszczać do przedszkola dopóki tego nie zrozumie
ps. a może twoja żona bardzo źle kojarzy ten czas i dlatego ocenia czas przechodzenia ciąży i wychowywania dziecka źle, bo jeśli tak to nie ma co dziwić się jej zachowaniu (ja swojej też dałem popalić jak była w ciąży i wiem że później nie była w stanie przejść ponownej ciąży, na szczęście na dzień dzisiejszy pokazałem że to wszystko rozumiem i wiem że jeżeli na dzień dzisiejszy pozwoliła by nam nasza kondycja finansowa na kolejne dziecko to by bez zastanowienia się zgodziła tak jak i ja] Pozdrawiam

No ja też dałem jej wtedy popalić,ale zrozumiałem swoje błędy-(tak byłem wychowany)to były moje obawy-jak damy sobie radę finansowo,itd,przez co stresy,kłótnie

Offline

 

#246 2011-06-28 23:10:14

piotr96361

Member

Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 20
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

Witajcie,czy może ktoś mi odpowiedzieć na takie może trochę głupie pytanie,ale jestem trochę w kropce i potrzebne mi wsparcie,otóż jak pytam moją żonę czy mnie kocha odpowiada mi że jako męża i ojca naszych dzieci -tak,jak mam to rozumieć???

Ostatnio edytowany przez piotr96361 (2011-06-28 23:18:29)

Offline

 

#247 2011-07-01 13:17:22

Amelia77

Member

Zarejestrowany: 2011-07-01
Posty: 12
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

piotr96361 napisał:

Witajcie,czy może ktoś mi odpowiedzieć na takie może trochę głupie pytanie,ale jestem trochę w kropce i potrzebne mi wsparcie,otóż jak pytam moją żonę czy mnie kocha odpowiada mi że jako męża i ojca naszych dzieci -tak,jak mam to rozumieć???

... że kocha bo musi, bo jesteś jej mężem i ojcem jej dzieci. to przykre, ale ja tak to rozumiem ...

Malchos, napisał/a, jak dobrze zrozumiałam, że lepiej miec ojca i męża TYRANA niż nie miec ojca i męża w ogóle. Czy naprawdę tak jest?
mój mąż wprawdzie nie jest TYRANEM ale nie jest ani dobrym ojcem ani dobrym mężem. Nie katuje mnie, nie pije i nie zdradza, ale znęca się nademną psychiczni - nie szanuje mnie, szydzi ze mnie, mówi (nie dosłownie, ale między wierszami można wywnioskować) że jestem głupia, lekceważy mnie, robi mi na złość, zmusza mnie do sexu i jeszcze mogłabym tak pisać i pisać. Mamy kilkuletnie dzieci, one na to patrzą, słyszą. Mimo tego że są jescze malutkie zaczynają reagować, jeśli mąż zaczyna mi dokuczać - nie jest to nic wielkiego, "zwyczajne" klepanie po tyłu na przykład - to podbiegają i zasłaniają mnie swoimi ciałmi, zeby tata mamie nic nie robił. widzą jak wciąż odpycham męża, nie pozwalam się dotykać (a im bardziej nie pozwalam, tym bardziej mąż chce to robić) i same też go odpychają. Nie wiem czy to normalne. Mnie to przeraża. Moi rodzice bardzo dobrze się traktowali, byłam świadkiem jak się obejmują, całują, przytulają i taki wzorzec rodziny wyniosłam z domu. moje dzieci natomiast są świadkami nienaturalnego, chorego stosunku ojca do matki i odwrotnie. Boję się co będzie jak bedą większe, jak to odbije się ich życiu dorosłym. mąż nie widzi żadnego problemu (jego cała rodzina jest chamska i prostacka), jest nauczony nienormalnego zachowania w stosunku do innych ludzi, szczególnie bliskich. Zwrot - zamknij mordę - to coś normalnego. myślę że mąż powinien skorzytsać z terapii indywidualnej, później razem powinniśmy iśc na terapię małżeńską, ale on nie chce o tym słyszeć.
Czy w związku z tym, lepiej męczyć sie z mężem i "maltretować" dzieci jego zachowaniem czy zdecydowac sie na rozstanie?

Offline

 

#248 2011-07-01 22:59:07

piotr96361

Member

Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 20
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

To naprawdę przykre co napisała Amelia 77,ale ja nie odzywam się hamsko-staram się TERAZ cały czas,wcześniej bywało różnie,tylko nie wiem czy jeszcze da to się naprawić,zrozumiałem swoje błędy,chcę z nią żyć,kochać i być kochanym,bo kocham ją bardzo,a nie że na mus-ja tego nie wytrzymam długo,czy jeszcze powóci to dobre?????ps.przepraszam za wyrażenie;prostytutki też kochają w takim układzie bo muszą danego faceta który im płaci w danym momencie za usługę,czyli co-ja jestem tylko od kasy?????????????A tak swoją drogą Amelia to chyba wolał bym się rozstać niż męczyć dzieci i siebie-to co napisałaś.może spróbuj najpierw separacji?-jak masz się gdzie wyprowadzic.Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez piotr96361 (2011-07-01 23:24:00)

Offline

 

#249 2011-07-04 09:02:08

Amelia77

Member

Zarejestrowany: 2011-07-01
Posty: 12
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

niestety nie mam gdzie się wyprowadzić a ty masz szczęście że zrozumiałeś swoje błędy, bądź wytrwały a żona w końcu to zauważy

Offline

 

#250 2011-07-06 05:27:34

piotr96361

Member

Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 20
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

Ja byłem tak wychowany przez matkę na ostro,wojsko nie było mi potrzebne,zresztą i teraz też obracam się w świecie hamstwa i kłamstwa w pracy-jeżdżę na TIR-ach,trudno mi nieraz rozdzielić te dwa światy,co raz lepiej mi to zaczyna wychodzić,ale tyrka niesamowita noce nieprzespane,dnie.nie raz 36 godzin na nogach i jeszcze się dostanie opieprz,to wszystko źle pływa na psychikę i odbija niepotrzebnie na najbliższych ci osobach.
A co do twojej sprawy wracając to jest to karalne znęcanie psychiczne nad drugą osobą,masz świadków-dzieci,mówisz że nie masz dokąd się wyprowadzić w takim wypadku trzeba by było,a może zamiast tego całego sądzenia,wyprowadzania się,poprostu idźcie razem do psychologa,poradni małżeńskiej-może warto spróbować?????

Ostatnio edytowany przez piotr96361 (2011-07-06 05:32:15)

Offline

 

#251 2011-07-06 08:25:35

Amelia77

Member

Zarejestrowany: 2011-07-01
Posty: 12
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

pewnie że warto spróbować, a nawet trzeba, tylko ze mąż nie chce słyszeć o psychologu i terapii. idę sama, ale termin mam tak odległy, że mam nadzieję, że mąż do tego czasu zmieni zdanie i pójdziemy razem.

faktycznie twoja praca nie sprzyja waszemu związkowi, ale można nad tym pracować. ja miałam podobnie i nauczyłam się zostawiać w pracy wszystko to co niedobre, te stresy, nerwy które napiętrzyły się w ciągu dnia. tylko te nieprzespane noce sa wykańczające i pewnie w domu nie masz już na nic siły

Offline

 

#252 2011-07-06 12:00:32

piotr96361

Member

Zarejestrowany: 2010-05-23
Posty: 20
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

Wracam do domu raz na 4-tygodnie na 1-tydzień,czyli zanim się rozpakuję to muszę już wyjeżdżać,no muszę mieć siłę na wszystko,chcę,próbuje nadrobić wszystkie zaległości domowe,z żoną córką,powiedz mężowi że psycholog nie gryzie,nie boli,Warto spróbować jeśli chce się zrozumieć własne i nie tylko błędy,jeśli chce się pozostać z ukochaną osobą.życzę Wam Powodzenia.Pozdrawiam:good:

Offline

 

#253 2011-07-28 22:03:19

raissa08

New member

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 5
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

Witam wszystkich forumowiczów,
Jestem 3 lata po ślubie i kryzys w moim małżeństwie zmusił mnie do poszukiwania porad, informacji dotyczących radzenia sobie w tej trudnej sytuacji. Przeczytałam wszystkie wasze wpisy od deski do deski i wyszłam z założenia że kryzys przeważnie zaczyna się po ślubie a konkretnie kłótnie moim zdaniem wynika to z tego, że ludzie którzy rozpoczynają wspólną drogę życia połączenia przysięgą małżeńską podświadomie czasami uważają że nie muszą się już tak starać... "przecież on/ona jest moim partnerem i nic nas nie rozłączy na dobre i na złe" a przecież związek jest to ciągła trudna i nieprzerwana praca. Często też bywa tak że kiedy już postanowimy sobie że zaczniemy pracować nad związkiem bo przyszedł kryzys jest już za późno... często ludzie nie potrafią już ze sobą rozmawiać może nawet nie chcą... rozmowa kojarzy się z wiecznymi wypominkami "bo Ty zawsze.... bo Ty nigdy... bo to Twoja wina!!!" Mój mąż dopiero teraz uświadomił mi że dla niego moje ciągłe prośby o to aby się starał naprawić nasze małżeństwo go po prostu drażniły nie kojarzyły mu się z niczym pozytywnym bo przecież nawet gdy uda nam się porozmawiać o problemach i postarać się je naprawić to po niedługim czasie wszystko wraca do normy więc powiedział "nie wiem na czym polega staranie się bo zazwyczaj po kłótni się staraliśmy także nic innego nie znam..." i dopiero tymi słowami uzmysłowił mi że nie warto tyle GADAĆ tak drogie Panie GADAĆ! My kobiety mamy taką tendencję muszę porozmawiać o moich uczuciach o tym co mnie boli jak mi źle... ja zawsze tak postępowałam zawsze "suszyłam głowę mojemu Mężczyźnie że jest źle nie dogadujemy się, moje pytania typu "dlaczego nic nie robisz żeby było dobrze?" "czy Tobie już nie zależy?" przecież do nieczego nie prowadzą! Czasami słowa są zbędne! Mój Mąż kiedyś zapytał dlaczego ciągle stosuję tą samą metodę pojednania skoro widzę że ona nie działa? Bo nie znam innej nic mi do słowy innego nie przychodzi... tylko to żeby pójść do Męża i sobie pogadać bo nie oszukujmy się drogie Panie ale Mężczyzna gdy po raz milionowy słyszy tę samą śpiekę po prostu się wyłańcza taką mają naturę a my słyszymy "co mówiłaś?" co nas bardzo irytuje nawiasem mówiąc Dlatego postanowiłam po 2 latach ciągłych kłótni naprawdę coś zmienić i postanowiłam zmienić samą siebie!!! nie będę zmieniać Męża tylko właśnie siebie nie można we wszystkim ustępować (co jest moim największym błędem) ale nie można też dominować trzeba znaleźć złoty środek

"Jeśli trzymasz miłość zbyt słabo, odleci; jeśli ją ściśniesz za mocno, umrze" święta prawda!
Trzeba pokochać siebie trzeba być silnym i nie słowami ale czynami pokazać jak się ze sobą obchodzić
Mężczyzna potrzebuje konkretów a nie owijania w bawełnę, ciągłych żali czy wiecznych pretensji.

Nie można też zmieniać naszym Mężczyzn na siłę gdy przychodzi kryzys nie można mówić że Ty jesteś taki albo nie jesteś taki jaki chciałabym żebyś był
Po ostatniej kłótni dostałam od Męża smsa "na początek mnie zaakceptuj takim jakim jestem a później przyjdzie czas na zmiany..."
Te słowa zapadły mi w pamięci. To prawda że Kobiety i Mężczyźni mają zupełne odmienne zapatrzenie na życie, związek, priorytety ważne aby wspierać się nawzajem i nie mieć do siebie pretensji. Pokażmy naszym partnerom jak nas kochać czego potrzebujemy, pragniemy ale zróbmy to czynami "to co dajesz do Ciebie wraca" Przede wszystkim czas nauczyć się cierpliwości której tak nam brać w tych trudnych nerwowych i zabieganych czasach. Czasami Panowie odreagowują stresy w pracy w domu przecież większośc problemów ( w tym także mój) wynika z tego że Panie prowadzą dom i nie pracują a nasi Panowie muszą dbać o to aby utrzymać swoją rodzinę aby było co jeść i mieć dach nad głową a to naprawdę spora presja może po prostu sobie nie radzą a Mężczyźni o problemach z nami nie rozmawiają co by na męskości i odporności psychicznej w ochach swoich wybranek nie stracili. Wspierajmy swoich partnerów i okazujmy miłość jednocześnie znajdzmy złoty środek  aby każde w związku był szczęśliwy spełniony i zadowolony.
Ja podejmuję się tego wezwania trzymajcie kciuki mam nadzieję że uda mi się uratować moje małżństwo. Co prawda brak mi doświadczenia i nie zawsze wiem jak postępować ( świaczy o tym młody wiek  23 lata i krótki staż małżeński  3 lata) ale każdy jest indywidualności i każde problemy choć podobne do siebie są różne. Można szukać odpowiedzi ale najlepiej stworzyć swoją własną receptę na udany związek. Mimo wszystko czytane tutaj posty dodały mi wiary i siły do działania za co wam dziękuję. Kiedyś odezwę się napewno aby podzielić się z wami dalszymi losami mojej małżeńskiej historii miłosnej
Tymczasem pozdrawiam wszystkim

Offline

 

#254 2011-07-29 10:04:13

sebastian_

New member

Zarejestrowany: 2011-07-29
Posty: 4
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

Witam
Czytając wszystkie problemy jakie dotykają małżeństwa trochę podniosłem się na duchu bo i mój dość poważny kryzys w małżeństwie nie jest jedyny i wyjątkowy.Zabrnęliśmy jak do tej pory w ciemną uliczkę i wyczerpałem chyba wszystkie możliwe sposoby rozwiązania naszych problemów proszę o pomoc i jakąś rade.
Jesteśmy w sumie młodym małżeństwem bo 4 lata po ślubie ale jeśli chodzi o staż to okolo10 lat znajomości wiadomo ze na początku znajomości jak jesteśmy młodzi wszystko sie widzi w różowych kolorach ale dopiero później zaczyna się dostrzegać wady.
W moim związku wszystko sie układało do momentu urodzenia sie naszej córeczki dość dobrze, wiadomo zawsze są jakieś konflikty ale jakoś je rozwiązywaliśmy natomiast od jakiś 3 lat nasz związek biegnie po równi pochyłej ku zagładzie po prostu ciągle obydwoje mamy do siebie pretensje ciągle sie siebie czepiamy o głupoty nadmienię ze ja oraz moja żona  mamy dość trudne charaktery i jesteśmy uparci jak osły jak i jedno tak drugie nie daje za wygrana.
Kiedy zdecydowaliśmy sie na to żeby mieć dziecko to byliśmy tego pewni obydwoje wieść o tym ze będziemy rodzicami była dla mnie chyba najpiękniejszą wiadomością w życiu wiedziałem ze czeka nas wiele zmian w życiu i zdawaliśmy sobie z tego sprawę wiec żona poszła na zwolnienie później macierzyński i urlop wychowawczy  natomiast ja postanowiłem zabrać się do pracy aby utrzymać moja rodzinę więc pracowałem na dwóch etatach zęby nam niczego nie brakowało teraz juz wiem ze od tego momentu zacząłem popełniać błędy wtedy kiedy byłem potrzebny mojej żonie nie było mnie a jak byłem to bylem już tak zmęczony ze pożytku żadnego  ze mnie nie było a jednak powinienem jeszcze wykrzesać więcej sił w tamtym okresie zaniedbywałem zonę  jak i pod każdym innym względem tłumacząc sobie to ze skoro ja pracuje to też chciałbym troszkę odpocząć jak jestem w domu zrozumiałem ze to był błąd dość niedawno i myślę ze za późno od tamtego czasu żona sie starała jakoś zwrócić uwagę na siebie ze też potrzebuje mnie i uczucia mojego oraz trochę wytchnienia od dziecka bo spędzała 24h z mała. ta sytuacja trwała do momentu jak moja żona wróciła do pracy i wtedy coś sie zmieniło od tamtej pory moja żona zaczęła byc obojętna w stosunku do mnie a że ja zwolniłem tępo zacząłem poświęcać więcej czasu rodzinie tak przez jakis rok czasu jakoś żyliśmy bylo dość normalnie ale tłumaczyłem sobie ze powoli wszystko sie unormuje.
Dość nie dawno bo 3 miesiące temu przez przypadek wróciwszy z nocnej zmiany znalazłem drugi telefon żony na poduszce wiedziałem ze posiada tylko jeden telefon wiec zaciekawiłem sie i zajrzałem do telefonu tam znalazłem smsy pisane na nieznany mi numer a treśc smsów była dośc dwuznaczna włącznie z określeniem kocham cie wiec natychmiast obudziłem żone i zapytałem sie co to ma znaczyć była bardzo spokojna i opanowana jakby nic sie nie stało jedyne  co powiedziała ze to tylko przyjaciel którego zna od dzieciństwa.
Nie będe    sie rozwijał jak przebiegła rozmowa bynajmniej obiecała ze zakończy znajomość a po dwóch tygodniach znowu odkryłem ze dalej utrzymuje kontakt z przyjacielem i teraz oświadczyła ze nie jest w stanie zerwać całkowicie znajomości z tym drugim.
wydaje mi sie ze moja żona prowadzi jakąś gre ale obawiam sie ze może popełniając pewne błędy wcześniej straciłem ja bez powrotnie teraz nawet prubując okazywać uczucie ona to odrzuca i twierdzi że jej jest wygodnie tak jak jest ale co to za życie byc razem ale osobno ja ja traktowałem oschle ale nie robiłem tego z taka premedytacja a najgorsze jest to ze kocham ja ponad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niej i naszej córeczki. I najgorsze jest to ze kiedy próbuje z nią porozmawiać spokojnie zęby wszystko sobie wyjaśnić pookładać i zacząć życie tak jakby od nowa zaczyna byc agresywna i generalnie rozmowa kończy się kłótnia.
Trudno mi sie pogodzić z faktem ze w żywe oczy potrafiła mnie okłamywać a teraz jest niewzruszona harda a wręcz zimna jak lód.
Postanowiłem przenieść sie do moich rodziców na pewien czas żeb y uspokoić sie psychicznie i wyciszyć nie wiem czy to był dobry pomysł ale musze ja sobie wszystko pokładać tylko nie wiem czy ona bedzie chciała dale byc ze mna. Co mam robić jak postepować prosze o pomoc

Offline

 

#255 2011-07-29 15:28:58

raissa08

New member

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 5
Punktów :   

Re: kryzys małżeński

sebastian_ napisał:

Witam
Czytając wszystkie problemy jakie dotykają małżeństwa trochę podniosłem się na duchu bo i mój dość poważny kryzys w małżeństwie nie jest jedyny i wyjątkowy.Zabrnęliśmy jak do tej pory w ciemną uliczkę i wyczerpałem chyba wszystkie możliwe sposoby rozwiązania naszych problemów proszę o pomoc i jakąś rade.
Jesteśmy w sumie młodym małżeństwem bo 4 lata po ślubie ale jeśli chodzi o staż to okolo10 lat znajomości wiadomo ze na początku znajomości jak jesteśmy młodzi wszystko sie widzi w różowych kolorach ale dopiero później zaczyna się dostrzegać wady.
W moim związku wszystko sie układało do momentu urodzenia sie naszej córeczki dość dobrze, wiadomo zawsze są jakieś konflikty ale jakoś je rozwiązywaliśmy natomiast od jakiś 3 lat nasz związek biegnie po równi pochyłej ku zagładzie po prostu ciągle obydwoje mamy do siebie pretensje ciągle sie siebie czepiamy o głupoty nadmienię ze ja oraz moja żona  mamy dość trudne charaktery i jesteśmy uparci jak osły jak i jedno tak drugie nie daje za wygrana.
Kiedy zdecydowaliśmy sie na to żeby mieć dziecko to byliśmy tego pewni obydwoje wieść o tym ze będziemy rodzicami była dla mnie chyba najpiękniejszą wiadomością w życiu wiedziałem ze czeka nas wiele zmian w życiu i zdawaliśmy sobie z tego sprawę wiec żona poszła na zwolnienie później macierzyński i urlop wychowawczy  natomiast ja postanowiłem zabrać się do pracy aby utrzymać moja rodzinę więc pracowałem na dwóch etatach zęby nam niczego nie brakowało teraz juz wiem ze od tego momentu zacząłem popełniać błędy wtedy kiedy byłem potrzebny mojej żonie nie było mnie a jak byłem to bylem już tak zmęczony ze pożytku żadnego  ze mnie nie było a jednak powinienem jeszcze wykrzesać więcej sił w tamtym okresie zaniedbywałem zonę  jak i pod każdym innym względem tłumacząc sobie to ze skoro ja pracuje to też chciałbym troszkę odpocząć jak jestem w domu zrozumiałem ze to był błąd dość niedawno i myślę ze za późno od tamtego czasu żona sie starała jakoś zwrócić uwagę na siebie ze też potrzebuje mnie i uczucia mojego oraz trochę wytchnienia od dziecka bo spędzała 24h z mała. ta sytuacja trwała do momentu jak moja żona wróciła do pracy i wtedy coś sie zmieniło od tamtej pory moja żona zaczęła byc obojętna w stosunku do mnie a że ja zwolniłem tępo zacząłem poświęcać więcej czasu rodzinie tak przez jakis rok czasu jakoś żyliśmy bylo dość normalnie ale tłumaczyłem sobie ze powoli wszystko sie unormuje.
Dość nie dawno bo 3 miesiące temu przez przypadek wróciwszy z nocnej zmiany znalazłem drugi telefon żony na poduszce wiedziałem ze posiada tylko jeden telefon wiec zaciekawiłem sie i zajrzałem do telefonu tam znalazłem smsy pisane na nieznany mi numer a treśc smsów była dośc dwuznaczna włącznie z określeniem kocham cie wiec natychmiast obudziłem żone i zapytałem sie co to ma znaczyć była bardzo spokojna i opanowana jakby nic sie nie stało jedyne  co powiedziała ze to tylko przyjaciel którego zna od dzieciństwa.
Nie będe    sie rozwijał jak przebiegła rozmowa bynajmniej obiecała ze zakończy znajomość a po dwóch tygodniach znowu odkryłem ze dalej utrzymuje kontakt z przyjacielem i teraz oświadczyła ze nie jest w stanie zerwać całkowicie znajomości z tym drugim.
wydaje mi sie ze moja żona prowadzi jakąś gre ale obawiam sie ze może popełniając pewne błędy wcześniej straciłem ja bez powrotnie teraz nawet prubując okazywać uczucie ona to odrzuca i twierdzi że jej jest wygodnie tak jak jest ale co to za życie byc razem ale osobno ja ja traktowałem oschle ale nie robiłem tego z taka premedytacja a najgorsze jest to ze kocham ja ponad życie i nie wyobrażam sobie życia bez niej i naszej córeczki. I najgorsze jest to ze kiedy próbuje z nią porozmawiać spokojnie zęby wszystko sobie wyjaśnić pookładać i zacząć życie tak jakby od nowa zaczyna byc agresywna i generalnie rozmowa kończy się kłótnia.
Trudno mi sie pogodzić z faktem ze w żywe oczy potrafiła mnie okłamywać a teraz jest niewzruszona harda a wręcz zimna jak lód.
Postanowiłem przenieść sie do moich rodziców na pewien czas żeb y uspokoić sie psychicznie i wyciszyć nie wiem czy to był dobry pomysł ale musze ja sobie wszystko pokładać tylko nie wiem czy ona bedzie chciała dale byc ze mna. Co mam robić jak postepować prosze o pomoc

Do Sebastian_
Z pewnością nie możesz obwiniać siebie o to że mogłeś wykrzesać z siebie więcej sił! Przecież jesteśmy tylko ludźmi i każde z nas ma prawo do odpoczynku bo na wysokich obrotach na dłuższą metę nie da się żyć... staram się zrozumieć także Twoją żonę - poczucie osamotnienia w chwilach gdy najbardziej potrzebowała pomocy być może pomyślała że nie cieszysz się z narodzin dziecka tak jak potrafiła cieszyć się ona bo przecież w jej oczach po pracy nie angażowałeś się w obowiązki tylko zaszywałeś w swojej samotni? Już wtedy dobrze było wyjaśnić żonie swoje problemy wytłumaczyć że bardzo cieszysz się że macie swój mały Skarb i bardzo chciałbyś pomagać żonie ale aby zrozumieła także Ciebie, że sam potrzebujesz odetchnąć, odpocząć tak abyś nabrał sił na spędzanie wspólnego czasu. Kobieta jest tak skonstruowana że kieruje się uczuciami gdy mężczyzna potrafi rozsądnie podejść do problemu. My potrzebujemy zapewnienia, ciepłego słowa pragniemy widzieć że jesteśmy doceniane jako żony i matki, natomiast gdy nie otrzymujemy tego czego pragniemy i oczekujemy od naszych partnerów zamykamy się w sobie czasami potrafimy robić tzw. "na złość" ---> Ty mi tak to ja Tobie pokaże na co mnie stać, niektóre z nas szukają tego czego nie otrzymują u innych nie zdając sobie przy tym sprawy że ten tak zwany przyjaciel wysłucha, przytuli ale przecież gdyby przyszło nam odejść od Męża do tego drugiego mężczyzny to jego stosunek może ulec diametralnej zmianie już może nie być taki troskliwy, czuły i ten ideał szybko przestaje dla nas kobiet być ideałem a urażona duma nie pozwala na powrót do Męża wstydzimy się podjętej decyzji i tkwimy w tym co nam pozostało. Jestem tylko pod wielkim wrażeniem Mężczyzn którzy pomimo tego że dowiedzieli się o zdradzie lub byli okłamywani potrafią nadal z taką partnerką być potrafią wybaczyć (bo pewnie nie zapomnieć). Ja wiem, że sama nie potrafiłabym być z kimś kto mnie zdradził z prostego powodu brak zaufania = brak miłości bez zaufania niczego nie da się zbudować a ciągłe podejrzenia w kierunku partnera który kiedyś nas zranił były by krzywdzące nie tylko dla nas samych ale także właśnie dla niego. Dla mnie i mojego Męża zdrada jest końcem wszystkiego to ustaliliśmy na początku związku i oboje zdajemy sobie sprawę z tego, że jeśli któreś z nas by się czegoś tak obrzydliwego dopuściło to byłoby "pozamiatane" bo jeśli ktoś zrobił to raz -> może zrobić kolejny tym bardziej gdy widzi że przecież zostało mu wybaczone. Trudno jest mi Tobie coś poradzić to jest Twoje życie jak to mówią "nikt za Ciebie nie będzie żył i nikt za Ciebie nie umrze" tak więc jesteś odpowiedzialny za podejmowane decyzje sam. Warto jednak porozmawiać poważnie z żoną dowiedzieć się czy Cie kocha czego oczekuje od Ciebie czy coś więcej łączy ją z tym przyjacielem czy tylko chce mieć kogoś aby móc się "wyżalić" opowiedz jej o tym co Ty czujesz jak Ciebie rani powiedz czego chcesz, jak bardzo jest dla Ciebie ważna ona i wasze dziecko. I zastanówcie się oboje na spokojnie czy chcecie budować wasze życie z dala od osób trzeciech czy zakończyć małżeństwo bo przecież nie możesz dawać się tak traktować bo jeśli ona będzie Ci przyprawiać rogi a Ty będziesz na to zezwalał to stracisz szacunek sam do siebie i Twoja żona i inni także stracą go do Ciebie a przecież nikt nie zasługuje na pogardę!!! Życie jest tylko jedno nie można go marnować!

Życie jest szansą, schwyć ją.
Życie jest radością, próbuj ją.
Życie jest snem, uczyń je prawdą.
Życie jest wyzwaniem, zmierz się z nim.
Życie jest obowiązkiem, wypełnij go.
Życie jest cenne, doceń je.
Życie jest bogactwem, strzeż go.
Życie jest miłością, ciesz się nią.
Życie jest tajemnicą, odkryj ją.
Życie jest obietnicą, spełnij ją.
Życie jest hymnem, wyśpiewaj go.
Życie jest walką, podejmij ją.
Życie jest tragedią, pojmij ją.
Życie jest przygodą, rzuć się w nią.
Życie jest szczęściem, zasłuż na nie.
Życie jest życiem, obroń je.

pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez raissa08 (2011-07-29 15:34:53)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
modelki łódź caffè verde http://edanplus.pl/pl/o_firmie/ ortodonta gdynia Okapy kuchenne Maan kominowe, przyścienne, wyspowe